niedziela, 6 marca 2016

Rozdział 18

Notka pod rozdziałem! 

Nie wiedziałam kiedy wczoraj  zasnęłam. Rano zostałam obudzona przez Jessikę z wielkim uśmiechem na twarzy.
 -Hej słonko, obudziłam cię?- spytała. Ja tylko przytaknęłam głową na znak, że obudziła i ziewnęłam, wyciągając go góry recę. Odwróciłam się w stronę zegarka. Spojrzałam na godzinę i odwróciłam się do Jessiki.
 -Naprawdę Jessi? Musiałaś mnie obudzić o 6? Dobranoc. -położyłam się na moje miejsce i zamknęłam oczy.
- Chciałam się ciebie spytać czy pobiegasz ze mną?- spytała.
- A muszę ? -spytałam, nie otwierając oczu.
-Proszę Wiki, zrób to dla mnie, tata wziął maxa do weterynarza i nie mam z kim biegać, a nie lubię sama. -powiedziała błagającym głosem.
 -Ale stawiasz mi śniadanie.-powiedziałam, otwierając jedno oko, żeby na nią spojrzeć.
- Jasne postawie nawet dwa, jak będziesz chciała.-powiedziała. 
-Ugh!- wstałam z łóżka i zabrałam swoje ciuchy i udałam się do łazienki, żeby się przebrać. Jessika nic nie mówiła tylko się do mnie uśmiechała.

Po porannej toalecie i ubraniu się, wyszłyśmy z domu Jessiki i biegłyśmy w stronę lasku. W połowie drogi ubrałam sobie słuchawki tak jak Jess i słuchałam moich ulubionych piosenek. Myślałam jak mam to powiedzieć Jadenowi, że wyjeżdżam i rodzicom ? Chcę to zrobić jak najszybciej, ale pierw Leyla i Matt przyjadą do mnie. Zatrzymaliśmy się zdyszane, siadają na ławce. Jessika wyciągnęła wodę i podała mi ją. Upiłam łyka i oddałam Jessice.
 -Może chodzimy na śniadanie, bo już zaraz nie wytrzymam z głodu.- powiedziała dysząc.
- Jasne.- zaczęłam się śmiać. Jessika zrobiła obrażoną minę i prychnęła, ale po chwili zaczęła się ze mną śmiać. 

Pierw poszłyśmy do domu się przebrać i udaliśmy się do Starbucksa . 
-Może po Starbucksie pójdziemy na zakupy? -spytałam. 
-Jasne, możemy iść.- Jessika uśmiechnęła się i szłyśmy dalej. 

W starbucksie było sporo osób, ale zaczęła się pora śniadaniowa dla pracowników więc komu tu się dziwić. Zamówiłam sobie muffinke i gorącą czekoladę. Jessika zamówiła to samo i usiadłyśmy przy oknie. Przez okno można było widzieć morze. I jedna rzeczy przykuła mój wzrok. Była to zakapturzona postać patrząca się w moją stronę. Nie wiedziałam co robie, ale wstałam z miejsca i zaczęłam iść do wyjścia. Słyszałam jak  Jessi mnie woła, ale nie zwracałam na nią uwagi. Wyszłam z starbucksa i zaczęłam iść w jego stronę. On to zauważył i zaczął uciekać. Ja zaczęłam za nim biec. Przebiegał przez krzaki jak kaskader, a ja za nim. Czułam że mam zadrapania ale i tak nie przestawałam za nim biec. Wbiegł w ślepą uliczkę zatrzymując się na końcu oddychając nierównie, jak by się bał, że zaraz go zdemaskuję. 
-Kim jesteś?!, dlaczego mnie obserwujesz?!-krzyknęłam w jego stronę, ciężko oddychając. Nie odpowiedział mi, więc podeszłam do niego i ściągnęłam z jego głowy kaptur odsłaniając jego twarz. Zamarłam odrazu.
- M..att?! Co ty tu robisz? Dlaczego mnie śledzisz?! -krzyknęłam zaczynając się rozklejać. On mnie tylko przytulił i uciszał.
 -Dla..czego mn..ie śle..dzisz?-wydukałam. 
-Wiktoria to moja praca..-powiedział.
- Ja..k to ?!-odsunęłam się od niego. 
-Wynają mnie ktoś, żebym cię śledził i mu mówił co robisz. -westchnął.
- Moja mama cię wynajęła?-powiedziałam. 
-Nie.. Nie mogę ci powiedzieć, ale nie martw się nie dam nikomu cię skrzywdzić. Czekam aż będzie ci coś
chciał zrobić wtedy wkroczę.-powiedział uśmiechając się smutno.
 -Ktoś chcę zrobić mi krzywdę? -spytałam.
-Tak ale nie pozwolę cię skrzywdzić. Ok nie mogę z tobą tak długo rozmawiać bo zauważą że coś jest nie tak.
 -Ja też muszę wracać do przyjaciółki.-westchnęłam.
 -Powiedziałaś już rodzicom i chłopakowi, że wyjeżdżasz?-spytał. 
-Nie jeszcze ale do końca tygodnia chcę to już zrobić. 
-Ok, to trzymaj się i pamiętaj ja za tobą chodzę i nie musisz się obawiać. Ja tylko skinęłam  głową i przytuliłam go jeszcze i zaczęłam iść w stronę wyjścia z uliczki. Odwróciłam się jeszcze raz w stronę Matta ale jego już nie było, jak by zniknął z powierzchni ziemi. 

Byłam prawie przy starbucksie i odrazu zobaczyłam Jessikę, która odwraca się we wszystkie strony, szukając mnie. 
-Gdzieś ty pobiegła?- spytała z miną jak by zaraz mnie chciała zabić.
 -Zobaczyłam moją ciocie i pobiegłam się z nią przywitać.-powiedziałam. Wiem, że kłamałam, ale nie chciałam jej martwić.
 -No Okey idziemy na te zakupy ? -spytała. 
-Jasne.-uśmiechnęłam się i zaczęłyśmy iść na miasto.

Wpadłyśmy na sofę z zakupami, wzdychając zmęczone po zakupach. Chyba wykupilśmy cały sklep tak się właśnie czuje. 
-Boże ostatni raz idziemy na takie zakupy. -westchnęłam.
-Oj już nie marudź, będziemy brały faceta który będzie nam nosił.-powiedziała.
-Jasne jestem za! -powiedziałam. Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
- Jessi spodziewasz się kogoś?
-Nie.-powiedziała i wstała udając się otworzyć drzwi. Pochwili usłyszałam otwierane drzwi. 
-Chris?! Co ty tu robisz?! -powiedziała a ja zamarłam.
-Przyjechałem do ciebie to nie dobrze?-spytał.
-Nie, nie. -westchnęła. 
-Będziemy tu stać czy w puścisz mnie do środka ?
-Yy no nie wiem czy chcesz wejść.
 -Jest u ciebie facet hehe.- powiedział i wszedł do salonu. Jak mnie zobaczył zamurowało go.
-Wiktoria?Co ty tu robisz. Gdzie ty byłaś tyle czasu.
Wiesz że Jaden cie ciągle szuka?! -krzyknął a  przez moje ciało przeszły ciarki. Nie odpowiedziałam mu.
-Co zaniemówiłaś ?!-krzyknął.
 -Przestań Chris!-stanęła w mojej obronie Jessika.
-Dlaczego ty ją bronisz?! Se uciekła i przez cały czas ją szukaliśmy.-powiedział.
 -A co ty byś zrobił?! -teraz ja się odezwałam. -No na pewno bym nie uciekł!
- Na pewno.-powiedziałam i zaczęłam płakać. Chris to zauważył i podszedł do mnie, przytulając mnie. Wtuliłam się w niego i zaczęłam łkać. 

Trochę się uspokoiłam i odsunęłam się od Chrisa. 
-A gdzie ty w ogóle byłaś?-spytał.
 -U dziadków, ale spałam u przyjaciółki. I mam ci coś do powiedzenia.-powiedziałam.
-Co?-spytał, patrząc na mnie.
-Wyprowadzam się...
---------------------------
Hej i czołem. Rozdział chyba taki se, ale wena mnie chyba zapomniała :( może będę dodawać co 2 tyg. Ale pierw pomyśle. :* 

1 komentarz:

  1. Zajmij się wyglądem tego bloga, bo aż mi słabo i nie mogę w ogóle rozczytać, dopóki tekstu nie skopiuję do worda... A gdzie w tym sens?
    Są ładne szabloniarnie, polecam Land of Graphics na przykład.
    Polecam używać akapitów.
    Dialogi również rozpoczyna się od nowej linijki, a nie w jednolitym tekście. Czytałaś kiedyś w ogóle jakaś książkę? ...

    OdpowiedzUsuń