niedziela, 21 lutego 2016

Notka pod rozdziałem! 

Ja.. chcę tego.-powiedziałam z uśmiechem na twarzy. Jaden na te słowa, przyciągnął mnie do siebie, złączając nasze usta w namiętnym pocałunku. Wsadził rękę pod moją koszulkę, robiąc małe kółeczka na plecach na co zadrzałam. Jego dotyk sprawiał, że zapomniałam o bożym świecie. Nie wiem ile tak staliśmy, ale po chwili usłyszeliśmy chrząchnięcie. Oderwałam się od Jadena, jak poparzona, robiąc się cała czerwona na twarzy. Odwróciłam głowę tam skąd dobiegał odgłos i zauważyłam Chrisa, uśmiechającego się w naszą stronę. Uśmiechnęłam się i podbiegłam do niego, wpadając w jego ramiona. 
-Hej Mała, tęskniłem za tobą.-powiedział, przytulając mnie jeszcze mocniej. Nie widzieliśmy się przez tydzień a ja bardzo stęskniłam się za nim.
 -Wiedziałem, że cie tu znajdę, nie wiesz jak rodzicom się o ciebie martwią, chcą żebyś wróciła do domu.-powiedział, wypuszczając mnie z objęć, żeby na mnie spojrzeć. Na mojej twarzy pokazał się smutek. Wiem, że się martwią i chcą żebym wróciła, ale jakoś nie mogę im tego wybaczyć. To już za dużo. Przerasta mnie to, chciała bym wyjechać. Zacząć od początku, ale nie da się, bo nie zapomnę tego od razu.
 -Na razie się nigdzie nie wybieram, nie po tym co mi zrobili, co nam zrobili.-powiedziałam, pokazując na Jadena. Nastała niezręczna cisza, którą przerwałam.
-Powiedziałeś im gdzie jestem?- spytałam, siadając na łóżko, gdzie już siedział Jaden. Usiadłam koło Jaden'a, który złapał za moje kolano, żeby dodać mi otuchy. Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się, pokazując mu, że wszystko gra. Chris usiadł na fotelu obok wzdychając.
-Nie, nie powiedziałem, ale nie wiesz jak bardzo jest ciężko patrzeć, jak mama płaczę w poduszkę i użala się nad sobą, nie wiesz jak tata zamyka się po pracy w biurze. I dopóki ja nie wracam do domu on tam siedzi.- powiedział smutny. Ja też byłam smutna, bo nie lubiłam, jak mama płaczę, ale teraz wie jak się czułam, jak dowiedziałam się, że Jaden nie żyje.
-Mogła pomyśleć za nim mi to zrobiła.-wysyczałam. Chris się spiął, a Jaden mocniej złapał za moje kolano.
 -Wiktoria, przemyśl to, nie musisz im od razu wybaczać, ale żebyś się im pokazała i powiedziała że wszystko w porządku.- powiedział Chris. Gotowało się we mnie, jak mogę powiedzieć rodzicom, że wszystko w porządku, jak do cholery nie jest.
- Nie! Nie zrobię tego, bo do jasnej cholery nie jest w porządku. Ty nie rozumiesz jak ja się teraz czuje ? Ha nie wiesz, bo nie było cię przez te pieprzone 2 lata jak chciałam popełnić samobójstwo, nie było cię jak siedziałam zamknięta w pokoju i nie chciałam żyć, a mama siedziała w innym pokoju i wiedziała, że on żyje! Wstałam zrzucając rękę Jadena. 
- Nie wybaczę im tego! I wybiegłam z pokoju. Zbiegłam ze schodów i wybiegłam na podwórko. Podbiegłam do furtki otwierając ją i zaczęłam biec w stronę przystanku autobusowego. Jak wiedziałam, że nikt za mną nie idzie, zaczęłam zwalniać. Nie zauważyłam że płacze. Po chwili podjechał autobus, do którego wsiadłam. Weszłam do niego i pojechałam na pociąg. Pojadę do mojego starego miasta. Chcę odpocząć. Może Leyla będzie chciała ze mną porozmawiać, bo tego bardzo potrzebuje. Wyciągnęłam telefon z torebki i szukałam w kontaktach numer Leyli. Znalazłam jeden, ale nie wiem czy dalej go ma, bo ona nie należała do osób, które nie zmieniają numeru. Wzięłam głęboki wdech i kliknęłam zieloną słuchawkę. Jeden sygnał..2 -Halo? Usłyszałam jej głos i od razu zaczęłam płakać.
- L..e..yla..- powiedziałam łkając. Nie patrzałam na osoby, które na pewno się teraz na mnie patrzyli.
 -Wiktoria. Czy to ty? Boże to na prawdę ty?- spytała chyba też zaczynając płakać. 
- Ta..k to ja. Ni..e wiem ja..k ci to po..wie..dzieć. Po..wiem ci jak b..ędę w mie..ście.- powiedziałam i próbowałam się uspokoić. 
-Przyjeżdżasz do miasta? Kiedy bedziesz, przyjadę po ciebie. -powiedziała Leyla, tak szybko, że nie dało jej się za bardzo zrozumieć.
 - Za 2 go..dziny bę..dę, mogla byś poj..echać do moich dzi..adków i wziąść od nich moje ciu..chy, bo nic nie za..brałam?
 -Jasne to za dwie godziny na stacji. 
- A mogła byś powiedzieć Dziadką, żeby nie mówili nikomu, że przyjeżdżam to ważne. -już się powoli upokajałam.
-Nie ma sprawy, to dozobaczenia! Nie wiesz jak się ciesze, że zadzwoniłaś, tęskniłam za tobą bardzo. 
-Ja za tobą też. To dozobaczenia! 
-Pa. Rozłączyłam się i zaczęłam słuchać muzykę.

Wychodząc z pociągu, zauważyłam odrazu Leyle. Nie zmieniła się w ogóle. Pobiegłam do niej i żuciłam się na nią. Staliśmy tak przytulonę nic nie mówiąc i mi to wystarczało. 

Zaczeliśmy iść w stronę auta Leyli. 
Wsiadłyśmy i zaczęłyśmy jechać w stronę jej domu. 

Wjechałyśmy na posesje państwa Smithów. Nic się nie zmieniło od ostatniego czasu. Ich dom był duży, zrobiony z czarnego drewna na tle lasu. Zawsze mi się tu podobało, chyba dlatego spędzałam tu najwięcej czasu. Wysiadłam z auta i podeszłam do bagażnika. Wyciągnęłam torbę i zamknęłam za sobą. Zaczęłyśmy iść do drzwi, które od razu otworzyła Mama Leyli. 
-Wiktoria? O Boże jak ty wypiękniałaś!- powiedziała na co się uśmiechnęłam i spojrzałam na Leyle która wywróciła oczami. Lubiłam Panią S. Była szczupła brunetką o pięknych niebieskich oczach, które też odziedziczyła jej córka. Weszłam do środka, od razu czując piękne zapachy z kuchni. 
-Za chwilę będzie obiad. Leyla idź do pokoju z Wiktorią i zawołam was na obiad, jak już będzie gotowy. Leyla przytaknęła i zaczęłyśmy iść po schodach do pokoju Leyli. Leyla otworzyła drzwi i ujrzałam fioletowy pokój o dużym łóżku i białymi meblami. Położyłam na podłodze torbę i usiadłam na łóżku. Leyla od razu siada koło mnie. 
- No to powiesz co cie sprowadza do starego miasta? I dlaczego płakałaś przez telefon?- spytała. -Dużo tu opowiadać..-westchnęłam. 
-Mamy czas.-powiedziała uśmiechając się do mnie. Opowiedziałam jej o tym że poznałam mojego brata o którym nie miałam pojęcia. Powiedziałam, że Jaden naprawdę żyję i że moja mama to uknuła. Nie zauważyłam, że zaczęłam płakać. Ona mnie przytuliła i słuchała dalej. Robiło mi się lepiej jak to ona przytulała mnie. Uspokoiłam się, przestając płakać. 
-Może nie chciała byś się przejść do naszego 'miejsca'?
 - Jasne. -uśmiechnęłam się. Nasze 'miejsce' to stary skatepark, na którym siedziałyśmy godzinami, jak jeszcze tu mieszkałam.
- A powiedz mi czy masz dalej kontakt z Mattem? -spytałam. Matt też był moim przyjacielem. Był dla mnie jak brat, ciągle stawał w mojej obronie i był częścią mojego życia tak jak Leyla dopóki nie zamknęłam się w sobie, przez to co mi mama zrobiła. 
- Nie za bardzo, czasami widzę go w szkole, a tak to nie. - westchnęła. Wstałyśmy z łóżka i wyszłyśmy z pokoju, kierując się na schody. Zeszłyśmy na dół i Leyla tylko krzyknęła do swojej mamy, że wychodzimy i już byłyśmy na dworze. Zaczęłyśmy iść na skatepark i ujrzałam piękne miejsce, gdzie teraz dużo nastolatków zaczęło tu przebywać. Usiadłam na jednej z trybun i oglądałam jak inni zjeżdżali z ramp. Jeden chłopak przykuł moją uwagę. On też się na mnie patrzył. To chyba Matt. Boże jaki męski się teraz zrobił. Uśmiechnął się w moją stronę, bo chyba rozpoznał mnie. Zaczął iść w moją stronę. Ja wstałam z trybun i zaczęłam do niego biec. Wpadłam w jego objęcia i zaczęliśmy się przytulać. Matt zaczął mną wirować na co się zaśmiałam.
- Moja Wiktoria wróciła! - powiedział i uśmiechną się do mnie.
 - Nie wiesz jak tęskniłem, więcej mi takich rzeczy nie rób, bo za tukę. Na jego słowa zaczęłam się śmiać.
- Ja też tęskniłam i to bardzo.- powiedziałam, patrząc na niego z góry na dół.
- Mmm wypiękniałeś hehe. -powiedziałam, śmiejąc się. On na to się uśmiechną.
- Ty też wypiękniałaś teraz będę musiał cie bardziej pilnować.
- A w ogóle co ty tu robisz?- spytał.
- Przyjechałam odpocząć. - powiedziałam.
-To dobrze trafiłaś.- zaczął się śmiać, a ja razem z nim.
- Wiktoria? - usłyszałam moje imię z tyłu. Odwróciłam się i koło mnie stała Leyla.
- O przepraszam, zapomniałam o tobie, bo właśnie rozmawiam z Mattem. 

Siedzieliśmy na skate parku ponad 3 godziny i jak się ściemniało zaczeliśmy się zbierać. 

*2 tygodnie później*
Przez te dwa tygodnie znów się zżyłam z Leylą i Mattem. Dużo razem przez ten czas robiliśmy, aż zapomniałam po co wyjechałam. Ale teraz już muszę wracać. Myśle o przeprowadce znów tutaj. Tylko 2 rzeczy mnie trzymają w Londynie. Jaden i Jessika. Dawno nie rozmawiałam z Jessiką, ale to przez to, że ma kontakt z Chrisem i by mu powiedziała gdzie jestem. A Jaden, z Jaden'em nie rozmawiałam w ogóle odkąd jestem w mieście. Chyba już podjęłam decyzję.. Chcę się wyprowadzić, jak Jaden chcę być ze mną może się ze mną wyprowadzić, a jak nie, nie będę go przy sobie zatrzymywać. Już się nauczyłam, że te dobre rzeczy nie zostają ze mną na długo... 

Pożegnałam się z Leylą i Mattem i weszłam do pociągu. Czekała mnie 2 godzinna podróż do Londynu. Wpierw pojadę do Jessiki, do której przed wyjazdem napisałam i się jej spytałam, czy bym mogła do przeprowadzki u niej nocować, zgodziła się, przyrzekając, że nie powie nic Chrisowi ani Jadenowi. 

Wyciągnęłam telefon i włożyłam słuchawki do uszu, puszczając muzykę. Włączyłam wiadomości i napisałam do Jessiki, że za 1 godzinę będę i może po mnie przyjechać. 

Wyszłam z pociągu udając się odrazu na parking. Ujrzałam Jessikę i podeszłam do niej. Przytuliałam ją i wsadziłam do bagażnika moją torbę. 
Jak zamknęłam bagażnik weszłam do auta i zaczęłyśmy jechać do domu Jessiki. 
- Dlaczego chcesz wyjechać?-spytała Jessika, po chwili ciszy.
-Zadużo się zdażyło, żebym tu została.-powiedziałam, patrząc przez okno.
-Rozumiem cie, też bym wyjechała.-westchnęła.- A co z Jaden'em? -dodała.
-Jak będzie chciał ze mną wyjechać to będę się cieszyła, a jak będzie chciał zostać to nie będę go zatrzymywała, już się nauczyłam, że wszystko dobre mnie zostawia.-powiedziałam.
-Ej, ja cie nie zostawię.-powiedziała Jessika, łapiąc mnie za kolano, dodając otuchy. 
-I się z tego cieszę.-powiedziałam i się uśmiechnełam. 

Wiechaliśmy na podjazd i wyszłyśmy z auta. Otworzyłam bagażnik  i wyciągnęłam torbę. Zamknęłam bagażnik i udałam się za Jessiką do domu. Ściągnęłam buty i kurtkę i zaniosłam do pokoju gościnnego moją torbę. Wróciłam do salonu i usiadłam koło Jessiki. 
-To może popcorn i jakiś dobry film? -spytała się Jessika.
-Jasne, hmm może Więzień labiryntu?-spytałam
-Jasne.-powiedziała Jessika.
-To ja pójdę zrobić popcorn a ty znajdziesz film? -spytałam.
-Jasne, popcorn musi być w szafce obok okapu.-powiedziała wstając. Wstałam i udałam się do kuchni. Znalazłam szafkę i wyciągnęłam popcorn. Wyciągnęłam z opakowania i wsadziłam do miski, którą wcześniej przygotowałam. Wsadziłam do mikrofalówki i czekałam, aż się zrobi. Tak czekając popatrzałam z okna i ujrzałam postać w kapturze, patrząca się na mnie. Zaniepokoiłam się trochę. Usłyszłam pikanie, które się przestraszyłam. Odwróciłam się w stronę mikrofalówki i znów na okno, ale już tej postaci nie było. Musiało mi się to przewidzieć. Wyciągnęłam miskę i skierowałam się do salonu. Usiadłam przy Jessice, a ona włączyła film. W ogóle nie oglądałam tylko myślałam o tej zakapturzonej postaci..
-------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hej i czołem, kluski z rosołem XD 
Przepraszam, że tak długo nie było rozdziału. Wiecie szkoła i brak weny. Nie wiem czy teraz będzie co tydzień, ale spróbuje. Proszę komentujcie, bo to motywuje! 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz