Od Jessika: hej Jaden :) nie chciał byś może ze mną pojechać do Wiktorii? Spojrzałem na zegarek który jest przewieszony w kuchni. Nie jest tak późno więc możemy pojechać. Od razu jej odpisałem.
Do Jessika: Jasne :) mam po ciebie przyjechać?
Od Jessika: Tak fajnie by było :) widzimy się wtedy koło mojego domu Oki ?
Do Jessika: Jasne to ja się zbieram do ciebie. Zadzwonię, jak będę koło ciebie.
Od Jessika: Ok to do zobaczenia:). Włożyłem telefon do kieszeni i poszedłem do swojego pokoju. U góry wybrałem jakieś ciuchy i zszedłem na dół od razu kierując się na przedpokój. Ubrałem buty i kurtkę i zabrałem z szafki kluczyki do auta. Wyszedłem z domu zamykając drzwi na klucz. Powędrowałem do auta i odpalając go wykręciłem numer do Jessiki. Po 3 sygnałach odebrała.
-Halo Jaden?
-Jessi, możesz już wychodzić z domu, bo za 5 min będę koło ciebie.
- Ok, to ja już schodzę. Wyłączyłem się i wyjechałem z podjazdu. Po chwili byłem już na podjeździe domu Jessiki. Jessika otworzyła drzwi od pasażera i usiadła na miejsce koło mnie. Zapięła pasy, a ja wyjeżdżałem z podjazdu udając się od razu do szpitala.
-I jak tam u ciebie ? -spytałem się, patrząc ostrożnie na drogę.
-A wszystko dobrze, tylko chciała bym żeby się Wiktoria obudziła i było jak dawniej.-powiedziała smutno.
-Obudzi się, nie martw się na zapas. -powiedziałem to z uśmiechem na twarzy, żeby dać jej do zrozumienia, że z Wiki wszystko w porządku. Wjechałem na parking. Wychodząc z auta, zamknąłem go na klucz. Weszliśmy do środka szpitala udając się w stronę informacji.
- Przepraszam, czy możemy iść na odwiedziny do Wiktorii Fray? -spytałem się recepcjonistki która zaczęła stukać coś w klawiaturze.
- Chwilka...tak nie ma żadnych badań, więc można do niej wejść. Wiecie państwo gdzie jej pokój ? - spytała się recepcjonistka, zerkając w naszą stronę.
- Tak wiemy dziękuje.- Jessika podziękowała i szliśmy w stronę windy. Wchodząc do windy wcisnąłem przycisk i drzwi od windy się zamknęły. Weszliśmy na korytarz i szliśmy w stronę drzwi Wiktorii które były po środku korytarza. Otwierając je, zobaczyliśmy dużo kwiatów które zasłaniały całe okno. Usiadłem na jednym z krzeseł i złapałem Wiktorię za rękę i coś poczułem...chyba mi się wydaję, ale Wiktoria poruszyła palcem. Chciałem to powiedzieć, aż tu nagle...
-Halo Jaden?
-Jessi, możesz już wychodzić z domu, bo za 5 min będę koło ciebie.
- Ok, to ja już schodzę. Wyłączyłem się i wyjechałem z podjazdu. Po chwili byłem już na podjeździe domu Jessiki. Jessika otworzyła drzwi od pasażera i usiadła na miejsce koło mnie. Zapięła pasy, a ja wyjeżdżałem z podjazdu udając się od razu do szpitala.
-I jak tam u ciebie ? -spytałem się, patrząc ostrożnie na drogę.
-A wszystko dobrze, tylko chciała bym żeby się Wiktoria obudziła i było jak dawniej.-powiedziała smutno.
-Obudzi się, nie martw się na zapas. -powiedziałem to z uśmiechem na twarzy, żeby dać jej do zrozumienia, że z Wiki wszystko w porządku. Wjechałem na parking. Wychodząc z auta, zamknąłem go na klucz. Weszliśmy do środka szpitala udając się w stronę informacji.
- Przepraszam, czy możemy iść na odwiedziny do Wiktorii Fray? -spytałem się recepcjonistki która zaczęła stukać coś w klawiaturze.
- Chwilka...tak nie ma żadnych badań, więc można do niej wejść. Wiecie państwo gdzie jej pokój ? - spytała się recepcjonistka, zerkając w naszą stronę.
- Tak wiemy dziękuje.- Jessika podziękowała i szliśmy w stronę windy. Wchodząc do windy wcisnąłem przycisk i drzwi od windy się zamknęły. Weszliśmy na korytarz i szliśmy w stronę drzwi Wiktorii które były po środku korytarza. Otwierając je, zobaczyliśmy dużo kwiatów które zasłaniały całe okno. Usiadłem na jednym z krzeseł i złapałem Wiktorię za rękę i coś poczułem...chyba mi się wydaję, ale Wiktoria poruszyła palcem. Chciałem to powiedzieć, aż tu nagle...
*Perspektywa Liliany*
Weszłam do domu i od razu poszłam do łóżka. Aiden dał mi swój numer i powiedział, że będziemy w kontakcie.
Położyłam się na łóżko i myślałam, dlaczego mi wtedy nie powiedział, że się we mnie zakochał... I nie wieże mu że przez to wyjechał. Myśląc o tym zasnęłam.
*Perspektywa Aidena*
Podprowadziłem Lilianę do jej domu i udałem się do mojego.
Wchodząc buchnął na mnie dym papierosów. Zakrztusiłem się a ręką odganiałem ten odór.
-Chłopaki mówiłem, że u mnie się nie pali !!- krzyknąłem, żeby usłyszeli, bo muzyka za głośno grała.
- O mama wróciła.-powiedział Dave, biorąc kolejnego bucha. Podszedłem do niego i zabrałem mu papierosa zgaszając go w popielniczce.
- Zostawić was tylko na 1 godzinę i już jest chaos.
- I co to była ona?-spytał się Jake siedząc na jednym ze skórzanych foteli.
- Tak, to była ona. -powiedziałem, uśmiechając się na myśl, że mogłem ją znów zobaczyć.
- Pracuje dla Stevena ? -spytał się Jake nie cierpliwiąc się.
- Na to wychodzi, że tak.
-To co chcesz zrobić?
- Nie wiem, ale wiem, że Liliana nam pomoże. -powiedziałem, biorąc moje piwo, które zostawiłem tu, jak wychodziłem.
-Chłopaki mówiłem, że u mnie się nie pali !!- krzyknąłem, żeby usłyszeli, bo muzyka za głośno grała.
- O mama wróciła.-powiedział Dave, biorąc kolejnego bucha. Podszedłem do niego i zabrałem mu papierosa zgaszając go w popielniczce.
- Zostawić was tylko na 1 godzinę i już jest chaos.
- I co to była ona?-spytał się Jake siedząc na jednym ze skórzanych foteli.
- Tak, to była ona. -powiedziałem, uśmiechając się na myśl, że mogłem ją znów zobaczyć.
- Pracuje dla Stevena ? -spytał się Jake nie cierpliwiąc się.
- Na to wychodzi, że tak.
-To co chcesz zrobić?
- Nie wiem, ale wiem, że Liliana nam pomoże. -powiedziałem, biorąc moje piwo, które zostawiłem tu, jak wychodziłem.
*Rano*
Wstałem przed budzikiem. Przeciągnąłem się i wstałem z łóżka. Ubrałem się w ciuchy i zszedłem na dół. Schodząc zauważyłem bajzel po ich zabawie. Schodząc zabierałem puste butelki. Udałem się do kuchni wrzucając je do kosza. Nastawiłem wodę przy tym wyciągając z szafki szklankę. Nasypałem kawy i zalałem wodą. Napiłam się łyka słysząc schodzenie po schodach. To był Jake. Zaspany nawet mnie nie zauważył. Podszedł do umywali i włączył wodę. Nie mogłem w to uwierzyć, ale wsadził głowę pod zimną wodę nawet chyba nie wiedząc co robi. Usłyszałem znów schodzenie ze schodów teraz był to Dave. Ten chyba też mnie ani Jake nie zobaczył bo podszedł do lodówki i wyciągną mleko. Następnie wziął miskę i płatki i nalał i nasypał do miski. Usiadł z nią i wsadził do miski twarz. Co oni wczoraj brali? -spytałem się, w myślach. Odstawiłem kawę i podszedłem do Dave. Wyciągnąłem jego głowę i zacząłem mówić.
- Co wy braliście?-spytałem, ten dalej nie kontaktował, więc wsadziłem jego głowę z powrotem do miski. Następnie podszedłem do Jake i zakręciłem wodę.
- Co wy brali?-spytałem się jeszcze raz, chyba u niego ta woda pomogła bo zaczął kontaktować od razu.
-Pamiętasz tego Andiego z mojej imprezy?
- No tak, a co z nim?- spytałem, bo nie kumałem go.
- On wczoraj tu był i dał nam zapalić czegoś mocniejszego. Ja trochę spaliłem, ale nie wiem ile spalił Dave, no i widzisz nas stan.
- A dlaczego jest taki bajzel? - spytałem, prawie wybuchając.
- Nie wiem chyba mieliśmy schize.
- No to budźcie się z tego i macie to posprzątać! - krzyknąłem może to do nich dojdzie. On tylko potaknął a ja biorąc swoją kawę udałem się do mnie na górę. Po południu zszedłem na dół zobaczyć czy posprzątali. Na ich szczęście było wszystko posprzątane. Usłyszałem dzwonek dostarczonej wiadomości. Wyciągnąłem z tylnej kieszeni telefon i zobaczyłem na ekranie dwie wiadomości. Jedną od Dave i jedną od Lilianny.
- Co wy braliście?-spytałem, ten dalej nie kontaktował, więc wsadziłem jego głowę z powrotem do miski. Następnie podszedłem do Jake i zakręciłem wodę.
- Co wy brali?-spytałem się jeszcze raz, chyba u niego ta woda pomogła bo zaczął kontaktować od razu.
-Pamiętasz tego Andiego z mojej imprezy?
- No tak, a co z nim?- spytałem, bo nie kumałem go.
- On wczoraj tu był i dał nam zapalić czegoś mocniejszego. Ja trochę spaliłem, ale nie wiem ile spalił Dave, no i widzisz nas stan.
- A dlaczego jest taki bajzel? - spytałem, prawie wybuchając.
- Nie wiem chyba mieliśmy schize.
- No to budźcie się z tego i macie to posprzątać! - krzyknąłem może to do nich dojdzie. On tylko potaknął a ja biorąc swoją kawę udałem się do mnie na górę. Po południu zszedłem na dół zobaczyć czy posprzątali. Na ich szczęście było wszystko posprzątane. Usłyszałem dzwonek dostarczonej wiadomości. Wyciągnąłem z tylnej kieszeni telefon i zobaczyłem na ekranie dwie wiadomości. Jedną od Dave i jedną od Lilianny.
Od Dave: Sorry za bajzel, ale posprzątaliśmy go. Pojechaliśmy do mnie, żeby bardziej cię nie wkurzać widzimy się wieczorem.
Wyłączyłem wiadomość i włączyłem tą od Lilianny.
Od Lilianny: Hej, co tam? czy chciał byś się ze mną gdzieś przejść ? Pogadali byśmy o starych czasach.
Od razu jej odpisałem.
Do Liliany: Hej, a dobrze a u ciebie? Jasne, że możemy się przejść. Już się ubieram i przyjeżdżam do ciebie. Wysłałem i zacząłem się prowadzić do przedpokoju. Wziąłem kluczę i ubrałem buty oraz kurtkę. Wyszedłem zamykając drzwi na klucz. Powędrowałem do auta i wyjechałem z podjazdu.
Do jechałem do Liliany domu. Wysiadłem z auta i powędrowałem do jej domu. Zapukałem do drzwi i po chwili otworzyła mi Liliana już ubrana.
- To co idziemy?- spytała się mnie z uśmiechem na twarzy.
- Jasne, odwzajemniłem uśmiech. Zaczęliśmy iść w stronę parku. Spacerkiem szliśmy wzduż parku cały czas śmiejąc się ze starych historii. Jak byliśmy trochę dalej zaczęliśmy się wygłupiać. Nie chcący spadłem na nią i nasze twarze dzieliło tylko parę centymetrów. Jak gdyby nigdy nic pocałowałem ją. Chyba chciała tego bo nie odepchnęła mnie.
- To co idziemy?- spytała się mnie z uśmiechem na twarzy.
- Jasne, odwzajemniłem uśmiech. Zaczęliśmy iść w stronę parku. Spacerkiem szliśmy wzduż parku cały czas śmiejąc się ze starych historii. Jak byliśmy trochę dalej zaczęliśmy się wygłupiać. Nie chcący spadłem na nią i nasze twarze dzieliło tylko parę centymetrów. Jak gdyby nigdy nic pocałowałem ją. Chyba chciała tego bo nie odepchnęła mnie.
Wracając, nic nie mówiliśmy. Podprowadziłem ją do domu i znów ją pocałowałem ona uśmiechnęła się i weszła do domu.
Dojechałem do domu i wchodząc usłyszałem dźwięki dochodzące z salonu. Poszedłem do salonu i zauważyłem Jake i Dave grających na playu.
- Gdzie byłeś ? - spytał się Jake, jak na komendzie.
- Z Lilianną.- powiedziałem uśmiechając się od ucha do ucha.
- Uu widać, że ktoś się tu zakochał.
- Można tak powiedzieć.- powiedziałem to siadając na fotelu.
- Jutro idziemy na imprezę, zaproś Lilianne żeby z nami szła.
- Dobry pomysł napiszę do niej. Wyciągnąłem telefon i zacząłem wybierać numer. Do Lilianny: Nie chciała byś jutro iść ze mną i z chłopakami na imprezę? -wysłałem wiadomość, ale nie musiałem długo czekać bo od razu dostałem wiadomość.
- Gdzie byłeś ? - spytał się Jake, jak na komendzie.
- Z Lilianną.- powiedziałem uśmiechając się od ucha do ucha.
- Uu widać, że ktoś się tu zakochał.
- Można tak powiedzieć.- powiedziałem to siadając na fotelu.
- Jutro idziemy na imprezę, zaproś Lilianne żeby z nami szła.
- Dobry pomysł napiszę do niej. Wyciągnąłem telefon i zacząłem wybierać numer. Do Lilianny: Nie chciała byś jutro iść ze mną i z chłopakami na imprezę? -wysłałem wiadomość, ale nie musiałem długo czekać bo od razu dostałem wiadomość.
Od Lilianny: Jasne :) przyjedziesz po mnie ?
Do Liliany : Tak, bądź przygotowana o 18.
Od Liliany: Oki.
Wyłączyłem telefon i zacząłem grać z chłopakami.
Nowy dzień :*17*
Za godzinę mam być po Lilianę. Poszedłem po schodach na górę do mojego pokoju. Wyciągnąłem ciuchy i się przebrałem.
Schodząc na dół zabrałem z kanapy telefon i zacząłem się kierować do drzwi. Ubrałem buty i kurtkę i wychodząc zamknąłem drzwi. Udając się do auta sprawdziłem godzinę. 17:40.
- Zdążę.- pomyślałem, wchodząc do auta. Odpaliłem auto i wyjechałem od razu kierując się do jej domu. Podszedłem do drzwi i zapukałem. Po chwili otworzyła mi Lilianna.
- Pięknie wyglądasz.-powiedziałem patrząc na nią. Ona tylko się zarumieniła i wyszła zamykając drzwi. Powędrowaliśmy do auta i pojechaliśmy na imprezę...
- Zdążę.- pomyślałem, wchodząc do auta. Odpaliłem auto i wyjechałem od razu kierując się do jej domu. Podszedłem do drzwi i zapukałem. Po chwili otworzyła mi Lilianna.
- Pięknie wyglądasz.-powiedziałem patrząc na nią. Ona tylko się zarumieniła i wyszła zamykając drzwi. Powędrowaliśmy do auta i pojechaliśmy na imprezę...
-------------------------------------------
Hej i czołem kluski z rosołem XD
I jak wam się podoba nowy rozdział ? Przepraszam że tak długo nie było ale nie miałam weny :( ale macie tu długi rozdział :) myślę że się spodoba. Miłego czytania i proszę o komentarze :)

Jak zawsze świetny. I żeby zawsze były takie długie tylko za szybko się dzieje z Lilianą
OdpowiedzUsuń