czwartek, 24 grudnia 2015

Rozdział 14






 

*Wspomnienia Wiktorii* 
Obudził mnie budzik. Dziś jest pierwszy dzień wakacji i pierwszy dzień mojej pracy. Przyciągnęłam się i spojrzałam na zegarek. Jest 9 rano a o 10:30 mam być w pracy. Wyszłam z łóżka od razu kierując się do łazienki. Zrobiłam poranną toaletę i umyłam zęby. Następnie podeszłam do szafy otwierając ją szeroko. Nie wiedziałam co się ubrać. Nie miałam za dużo czasu, więc ubrałam się w to:

Podeszłam do lustra i spięłam włosy w niedbałego kucyka.

Popatrzałam na zegarek, była 9:30. Powoli schodziłam po schodach żeby nikogo nie obudzić. Udałam się do kuchni i wyciągnęłam z lodówki wodę i wsadziłam ją do torebki. Wychodząc wzięłam jeszcze jabłko. Spacerkiem szłam do mojej pracy. Nie było to dość daleko, więc wiedziałam, że się nie spóźnię. Po krótkiej chwili byłam już przy pracy. Weszłam do środka i błysnęło na mnie białe światło. Zasłoniłam ręką twarz i szybko weszłam do środka.
- Przepraszam cię, nie chciałem cię tym światłem przestraszyć. Sprawdzałem czy wszystko jest na swoim miejscu.
- Okey Okey, nic się nie stało.
-Jestem Chris, a ty? -spytał podając mi rękę.
- Ja Wiktoria. - To ty jesteś naszą nową śpiewaczką?
 - Tak.- powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
 - Cieszę się,bo myślałem że szefowa znów jakąś starą babę zatrudniła.- zaczął się śmiać a ja razem z nim.
- Przedstawię cię też nowej dziewczynie tu. Ma na imię Elisabeth i chyba wpadłem jej w oko. - zrobił do góry brwi w uwodzicielskim geście. Ja tylko zaczęłam się śmiać. - Elisabeth!!- krzyknął.
 - Pali się czy co ? -spytała Niebiesko włosa dziewczyna.
- Poznaj Wiktorię, ona też jest tu nowa i na pewno się polubicie, ja już muszę lecieć bo mam wiele spraw na głowie, to na razie.
- Na razie. Powiedziałyśmy razem i zaczęłyśmy kichotać.
-Jestem Wiktoria.- podałam jej rękę a ona odwzajemniła uścisk.
-Jestem Elisabeth. Jako kto będziesz pracować ? - spytała się Elisabeth z wielkim uśmiechem na ustach.
- Jako śpiewaczka a ty?
- Ja jako gitarzystka, ale się ciesze !!
- Z czego?- spytałam się zdziwiona.
- Że będę miała nową przyjaciółkę w pracy, myślałam że będę się tu nudzić, ale jak widać że będzie super! - krzyknęła podskakują i klaszcząc w ręce. Uśmiechnęłam się i chciałam coś powiedzieć, ale ktoś nam przerwał.
- Widać, że się poznaliście. - przyszła troszkę starsza osoba z uśmiechem na twarzy.
- Tak mamo poznaliśmy się już.
- Mama? Spytałam się zdziwiona.
- To moja Mama. -powiedziała dziewczyna.
- Myślę że sprawdzisz się w tej pracy, ponieważ już dużo dziewczyn wyrzuciłam. -powiedziała pani.
- Nie zawiedzie się Pani. -powiedziałam.
- Nie mów do mnie pani! Nie jestem jeszcze taka stara żeby tak do mnie mówić, mam na imię Denise.
- Dobrze proszę pani.. Yy znaczy się Denise, kiedy zaczynamy próbę i o której mamy występ? -spytałam się Denise.
 - Zaraz zaczynacie próbę a za 3 godziny otwieramy i do 21 będziesz śpiewać pasuje ci?
- Jasne. -powiedziałam i się do niej uśmiechnęłam. 
Po sprawdzeniu wszystkiego mogliśmy zacząć próbę, dostałam kartkę co muszę śpiewać. Na moje szczęście były to Wszystkie piosenki co już znałam.
-Zaczniemy od Seleny Gomez Hands to myself okay ? - spytałam się Elisabeth. Ona tylko potaknęła i zaczęła grać na gitarze melodie a ja zaczęłam śpiewać. Denise siedziała na jednym z krzeseł i słuchała jak śpiewam. Jak skończyłam wstała i zaczęła klaskać.
- Boże dziewczyno jaki ty masz piękny głos!-powiedziała a ja się zarumieniłam.
- Dziękuję, może teraz piosenkę Zendaya Coleman?
- Jasne lubię tą piosenkę.- powiedziała Elisabeth i zaczęła grać. 
*18:00*
Za chwile mamy zaczynać. Poprawiłam rzeczy i wchodziłam na scenę. Zobaczyłam dużo ludzi, ale nie bałam się przed nimi występować. Wzięłam głęboki wdech i pokazałam palcem że Elisabeth może zaczynać. Zaczęłam śpiewać piosenkę Seleny. Wszyscy byli uradowani jak śpiewam, ale patrzałam na jednego chłopaka o brązowych włosach. On też się na mnie patrzył. Czułam się, jak bym tylko dla niego śpiewała. Skończyłam piosenki i każdy wstał wiwatując.-Uśmiechnęłam się i podziękowałam od razu zaczynając śpiewać drugą piosenkę Zendaya Coleman. O 21 skończyłam śpiewać i zeszłam ze sceny. Każdy podchodził do mnie i gratulował mi takiego głosu. Podeszłam do baru i poprosiłam o szklankę wody i podszedł do mnie ten chłopak.
- Pięknie śpiewałaś .-powiedział nieznajomy z uśmiechem na twarzy.
- Dziękuję. Powiedziałam z rumieńcem na twarzy.
- Nie chciała byś jutro pójść na koktajl?-spytał się nie znajomy z uśmiechem na twarzy.
-Em no jasne jutro, jak wiem mam wolne to możemy się tu spotkać.-powiedziałam odwzajemniając uśmiech.
- Ok to tu o 15 do zobaczenia już nie mogę się doczekać. Jak to powiedział wstał z krzesła i zaczął się kierować do wyjścia. Po chwili podeszła do mnie Deniese.
- Wiktoria byłaś perfekcyjna! Możesz iść już do domu, życzę ci miłej nocy i widzimy się pojutrze.
- Dziękuję nawzajem. -powiedziałam do Denise i się ulotniła. Wzięłam torbę i kurtkę i wychodząc z klubu pożegnałam się z Elisabeth. Na dworze było już ciemno. Podeszłam do moich drzwi i otworzyłam je zamykając je na klucz. Ściągnęłam moje buty i udałam się na górę do mojego pokoju. Poszłam do łazienki zamknęłam się na klucz i włączyłam wodę. Ściągnęłam ciuchy i weszłam do kabiny. Gorąca woda ogrzewała moją zimną skórę. Wychodząc wytarłam się i ubrałam piżamę. Położyłam się do łóżka i myślałam o jutrzejszym wypadzie z tym chłopakiem.
-Nawet nie spytałam się jak się nazywa!-powiedziałam sobie w myślach. Po rozmyśleniach od razu zasnęłam. 
*Rano*
Wstałam rano wypoczęta. Schodząc z łóżka od razu się udałam do łazienki. Umyłam włosy i się pomalowałam. Następnie podeszłam do szafy i wybrałam sobie ciuchy na wyjście. Ubrałam je i zeszłam na dół od razu kierując się do kuchni. W kuchni zauważyłam mojego Tatę i moją Mamę tańczących w rytm piosenki z radia. Stanęłam koło werandy i patrzałam jak tańczą. Na koniec piosenki pocałowali się
.-Blee nie róbcie tego w miejscu publicznym.-powiedziałam krzywiąc się oraz śmiejąc.
-Oo księżniczka się obudziła.-powiedział tata, nakładając omlet na talerz. Usiadłam na jednym z krzeseł i czekałam aż tata mi poda talerz. Jak Mama i Tata usiedli zaczęliśmy jeść nasze śniadanie.
- I co masz dziś w planach?-spytała mama, krojąc swój omlet.
 - A idę z takim chłopakiem na koktajl. -powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- Znamy go?- powiedział tata, biorą kęs.
- Nie, dopiero go poznałam.
- Tylko mi nie zakładać w takim młodym wieku rodziny. -powiedział Tata, pokazując na mnie widelcem.
- Tato, myślisz że pójdę z pierwszym lepszym do łóżka?- spytałam się taty, patrząc na niego z pod łba.
-No mam nadzieje że nie. - powiedział a ja skończyłam jeść mój ostatni kęs. Wstają wzięłam talerz i zaniosłam go do zmywarki. Następnie udałam się na górę do mojego pokoju. Zrobiłam wielkie porządki i jak sprawdziłam zegarek to się przeraziłam. Jest 14:40, zaraz powinnam być pod klubem. Zaczęłam się szybko ubierać nie zwracając uwagi na bałagan który zrobiłam sprzątając. Wybiegłam z pokoju jak poparzona od razu kierując się na przedpokój. Ubrałam buty i kurtkę. Zamknęłam drzwi i biegnąc do klubu. O równo 15 byłam na miejscu. Przed wejściem zauważyłam Chłopaka.
-Hej. - powiedziałam zdyszana.
- Hej, biegłaś?- spytał się zdziwiony.
- Tak bo zapomniałam o czasie. -powiedziałam łapiąc oddech.
- W ogóle wczoraj zapomniałem się przedstawić. -powiedział i zaczął się śmiać.
- Jestem Jaden a ty?- podał mi rękę ja ją ujęłam.
- Wiktoria miło mi cię poznać.- powiedziałam uśmiechając się.
- Mnie również. - odwzajemnił mój uśmiech.
- Idziemy do środka?
- Jasne. Otworzył mi drzwi i weszliśmy do środka.
*3 miesiące później*
Od czasu wyjścia na koktajl, zaprzyjaźniłam się z Jaden'em. Dziś był trochę dziwny. Powiedział że mam dziś przyjść do parku. Zdziwiło mnie to, bo zawsze wychodziliśmy gdzieś razem a nie że mamy się tam i tam spotkać. Proszę żeby to nie było nic strasznego, bo coś do niego poczułam i nie chciała bym, żeby nasza przyjaźń się nie skończyła przeze mnie. Wyszłam z domu i spacerkiem udałam się do parku. Dochodząc do parku zauważyłam Jadena. Widać, że się denerwuje.
- Hej Jaden.-powiedziałam z napięciem w głosie.
- Hej, ślicznie wyglądasz.- powiedział, patrzą mi się w oczy.
-Dziękuję, co chciałeś mi powiedzieć.-powiedziałam.
 - Nie wiem jak zacząć.- powiedział przeczesując swoje włosy.
- Najlepiej od początku.
- Jak pamiętasz zagadałem cię w klubie jak śpiewałaś, i tam się w tobie zakochałem. Dlatego cię tu zaprosiłem, żeby ci to powiedzieć, bo już nie mogłem.-powiedział to patrząc mi cały czas w oczy.
- No wiesz ja też coś do ciebie czuje.-powiedziałam zarumieniona.
- Naprawdę? - powiedział zdziwiony.
- Naprawdę Głuptasie. Jak to powiedziałam, podszedł do mnie i mnie pocałował. I pokazało mi się ciemność..
Nie wiedziałam co się stało. Nie widziałam ani Jadena ani parku. Gwałtownie wszystko zrobiło się białe i zaczęło mnie wyciągać.
- Wiktoria się budzi! -usłyszałam to koło mojego ucha. Próbowałam otworzyć oczy i wstać. Ale ręka uniemożliwiała mi wstanę. Poczułam coś zimnego i od razu otworzyłam oczy. 
Ujrzałam szpitalny pokój i stojących przy mnie lekarzy. Odwróciłam głowę i ujrzałam Jadena i Jessikę. Widać było u nich ulgę.
 - Wie pani jak się pani nazywa?- spytał się jeden z 3 lekarzy.
 - M..ma.m  n.a imię Wiktoria.-powiedziałam, raczej wydukałam.
 -Dobrze Pani Wiktorio, że się pani obudziła. Zostanie pani jeszcze tydzień na obserwacji i będzie pani mogła na święta wrócić do domu.. A i jeszcze jedno, mam pańską mamę zawiadomić żeby przyjechała?
- Tak po proszę. Pan doktor tylko skinął i z innymi Lekarzami wyszedł z sali. Jaden i Jessika podeszli do mnie. Widać było że Jessika była prawie przy płaczu.
- Hej śpiąca Królewno.-powiedział Jaden z uśmiechem na twarzy.
- Wiesz jak my się martwiliśmy.. Nie wiesz, jak ja się martwiłem. -powiedział to na co ja się zarumieniłam. 
*Tydzień później*
Dziś mogę wreszcie wyjść do domu. W tym tygodniu są już święta a ja żadnych prezentów nie mam. O 15 przyjechał po mnie Chris. Bardzo fajnie, że jest moim bratem. Pogodził się z moim.. Naszym Tatą i Mamą. W drodze do domu słuchaliśmy i śpiewaliśmy piosenki. Wychodząc z samochodu, udałam się do drzwi i otworzyłam je, popatrzałam się Zdziwiona na wielki napis 'WITAJ W DOMU WIKTORIA!!' Zakryłam ręką twarz i udałam się do salonu, tam stali wszyscy. Podeszłam do nich i ich przytuliłam. Potem zaczęła się szampańska zabawa. Raczej ja nie piłam. - A zapomniałam, zapraszamy was wszystkich na święta do nas.-powiedziała mama.
- Jasne, przyjdziemy.-powiedział Chris za ich wszystkich.
*3 dni przed Wigilią*
Dziś wstałam, jak nowo narodzona. Przeciągnęłam się i wstałam z łóżka. Ubrałam się i zadzwoniłam do Jessiki, że możemy zaraz się wybierać na świąteczne zakupy. Umówiliśmy się o 15 u mnie. Mówiłam jej, że mogę po nią przyjechać, ale ona nie chciała mnie słuchać. 
*15:00*
Siedziałam w salonie oglądając mój ulubiony serial i usłyszałam pukanie do drzwi. Wyłączyłam telewizor i zabierając torebkę udałam się do drzwi. W drzwiach stała Jessika z uśmiechem na twarzy.
- Gotowa na shopping?- spytała się.
 -Jasne tylko ubiorę buty.-powiedziałam biorąc do ręki jednego buta i go ubierając. Po ubraniu, wyszłam zamykając drzwi na klucz i udając się do auta Jessiki. W drodze do Galerii słuchaliśmy na całe auto świąteczne piosenki. Po chwili byliśmy na parkingu galerii. Na nasze nieszczęście nie mogliśmy znaleźć wolnego miejsca, no kto by się spodziewał, że każdy robi zakupy w ten dzień co my. Po kilku minutach szukania wepchałyśmy się jednemu panu. W środku też nie było mało ludzi. Udaliśmy się do rożnych sklepów z rzeczami i po 3 godzinnym szukaniu prezentów wyszłyśmy z galerii z worem prezentów. Jessika zawiozła mnie do domu a ona udała się do Chrisa. Wchodząc do domu udałam się od razu do mnie do pokoju rzucając się na łóżko i zasypiając.
*Wigilia*
Dziś jest już Wigilia! 
Wczoraj pomagałam mamie w przyszykowaniu wszystkiego. A później z ubieraniem choinki. Zaraz zjadą się goście, więc szybko poszłam się przebrać i zrobić małe poprawki w jedzeniu.
O 17 wszyscy się zjechali i Usiadliśmy razem do stołu. Śmialiśmy się i rozmawialiśmy o wszystkim. O 19 zaczęliśmy dawać sobie prezenty. Jaden dał mi ostatni prezent. Było to małe pudełeczko. Powoli zaczęłam otwierać je i ujrzałam w nim bransoletkę.
- To bransoletka po mojej dziewczynie która umarła i chciał bym żebyś ją miała.
- Hej to moja bransoletka! nie mogłam jej nigdzie znaleźć.
-Dostałem ją od rodziców mojej zmarłej dziewczyny.-powiedział zdziwiony.
- Nic z tego nie rozumiem.-powiedziałam.
-Chodź na chwile ze mną.-Powiedziałam i udałam się do mojej mamy która stała w koncie rozmawiając z Chrisem.
-Mamo możemy pogadać na osobności?-spytałam się denerwując się.
- Jasne, Chris zaraz do ciebie przyjdę. -jak Chris poszedł zaczęła mówić.
-Co się stało?
- Mamo powiec wreszcie prawdę czy Jaden jest moim zmarłym chłopakiem?! - krzyknęłam na cały głos. Mama nerwowo przełknęła ślinę.
 -Dzieci, muszę wam coś powiedzieć.
-------------------------------------------
Hejka :* Wesołych świąt. Zdrowia, szczęścia pomyślności żebyście spędzili te święta z rodziną :* Dziękuję też za 1000 wejść na bloga jesteście spaniali<3 Myślę że spodoba wam się ten długi rozdział 
Proszę was skomentujcie to jest dla was tylko chwila a dla mnie motywacja do pisania :* 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz