❤ 9 ❤
Widzę ciemność...ta ciemność sprawia, że każda twoja myśl rodzi się w coś strasznego..chcę się poruszyć, ale nie mogę. Czuję się, jak w klatce z której chcę wyjść, ale nie mogę. Każda próba poruszenia się, sprawiała, jak by mi wyrywali powili wszystkie kończyny. Po kolej, co sprawiało jeszcze większy ból. Chcę otworzyć oczy, ale nie mogę. Ale największy ból sprawia to, że mogę się z tego nie obudzić.
*Perspektywa Chrisa*
Czekam na nich kręcąc się w kółko i w kółko po poczekalni. Lekarz mówi, że Wiktoria ma połamane żebro i prawą nogę. Lekarz powiedział też, że jest w śpiączce i tylko ona może się z niej wybudzić. Z zamyśleń wyrwała mnie mama Wiktorii. Raczej nasza Mama. Nie mogę się jeszcze do tego przyzwyczaić.
- Co z nią?-spytała zapłakana.
-Lekarz powiedział, że ma złamane żebro i prawą nogę, do tego jest też w śpiączce.-powiedziałem, przytulając ją. Ona tylko płakała dalej w mój rękaw. Z gabinetu wyszedł Lekarz, który powiedział mi o stanie Wiktorii. Podszedł do nas i się przedstawił.
- Dzień dobry, mam na imię Cristof Leizer i operowałem pańską Córkę.
-Wszystko z nią w porządku?-spytała się, podtrzymując płacz, nie puszczając mnie.
-Tak, ale musieliśmy ją dać w śpiączkę. Teraz jest już w swojej sali, jak państwo chcą, mogę was tam zaprowadzić.
-Tak po proszę, ale mam jeszcze jedno pytanie, kiedy się wybudzi?.
- Miejmy nadzieje, że szybko, ale to ona musi samodzielne się obudzić. Powiedział i zaczął iść w stronę drzwi, znajdujących się na końcu korytarza. My powędrowaliśmy za nim. Stanęliśmy w czerwonych drzwiach powoli otwierając je i zamykając za sobą. Ona leżała po środku sali. Była blada i w siniakach, przypięta do różnych kabelków.
-Znaleźli już tego kogoś, który potracił Wiktorię?-spytałem, z nadzieją w głosie. Chcę żeby znaleźli go i dali mu najgorszą karę jaką mogą dać.
-Jeszcze nie, ale są na dobrej drodze, znalezienia tego kogoś.-powiedział lekarz, patrząc na kartę pacjenta, znajdującą się przy łóżku Wiktorii.
- Dobrze też, że zapamiętałeś rejestracje, ponieważ bez tego, byśmy nie mogli nic zrobić, teraz muszę iść do innych pacjentów. Życzę zdrowia i na pewno się jeszcze zobaczymy przy przebudzeniu Wiktorii. -Uśmiechnął się i podał mnie i Mamie rękę. Jak wyszedł usiadłem przy oknie patrząc na Wiktorię. Teraz zauważyłem u nas podobieństwo. Po godzinie pojechałem do Jadena zostawiając Mamę w pokoju. Jechając myślałem co się stało, że jak bym nie poszedł z Wiktorią, to bym się nie dowiedział, że jest moją Siostrą i by to się nie stało. Wjechałem na podjazd domu Jadena i wyszedłem zamykając jeepa na klucz. Ścieszką udałem się do drzwi. Pukając, nuciłem sobie piosenkę, która grała w radiu. Po chwili otworzyły się drzwi i staną w nich Jaden.
-Hej stary mogę wejść?
-Jasne wejdź. -Powiedział, otwierając mi drzwi, żebym mógł wejść do środka. Dom Jadena, przypominał mi mój dom. Jest urządzony nowocześnie, ale i tak jest coś w nim takiego, gdzie kiedyś rodzina spędzała razem każdy wolny dzień. Ściągnąłem buty i kurtkę i poszedłem razem z Jadnem do salonu. Zauważyłem w niej Jessikę. Była zapłakana widać, że się martwi o Wiktorię. Od rozmowy telefonicznej nie rozmawiałem z nią. Usiadłem na sofie i zaczęliśmy rozmawiać.
- Co z nią?-spytała zapłakana.
-Lekarz powiedział, że ma złamane żebro i prawą nogę, do tego jest też w śpiączce.-powiedziałem, przytulając ją. Ona tylko płakała dalej w mój rękaw. Z gabinetu wyszedł Lekarz, który powiedział mi o stanie Wiktorii. Podszedł do nas i się przedstawił.
- Dzień dobry, mam na imię Cristof Leizer i operowałem pańską Córkę.
-Wszystko z nią w porządku?-spytała się, podtrzymując płacz, nie puszczając mnie.
-Tak, ale musieliśmy ją dać w śpiączkę. Teraz jest już w swojej sali, jak państwo chcą, mogę was tam zaprowadzić.
-Tak po proszę, ale mam jeszcze jedno pytanie, kiedy się wybudzi?.
- Miejmy nadzieje, że szybko, ale to ona musi samodzielne się obudzić. Powiedział i zaczął iść w stronę drzwi, znajdujących się na końcu korytarza. My powędrowaliśmy za nim. Stanęliśmy w czerwonych drzwiach powoli otwierając je i zamykając za sobą. Ona leżała po środku sali. Była blada i w siniakach, przypięta do różnych kabelków.
-Znaleźli już tego kogoś, który potracił Wiktorię?-spytałem, z nadzieją w głosie. Chcę żeby znaleźli go i dali mu najgorszą karę jaką mogą dać.
-Jeszcze nie, ale są na dobrej drodze, znalezienia tego kogoś.-powiedział lekarz, patrząc na kartę pacjenta, znajdującą się przy łóżku Wiktorii.
- Dobrze też, że zapamiętałeś rejestracje, ponieważ bez tego, byśmy nie mogli nic zrobić, teraz muszę iść do innych pacjentów. Życzę zdrowia i na pewno się jeszcze zobaczymy przy przebudzeniu Wiktorii. -Uśmiechnął się i podał mnie i Mamie rękę. Jak wyszedł usiadłem przy oknie patrząc na Wiktorię. Teraz zauważyłem u nas podobieństwo. Po godzinie pojechałem do Jadena zostawiając Mamę w pokoju. Jechając myślałem co się stało, że jak bym nie poszedł z Wiktorią, to bym się nie dowiedział, że jest moją Siostrą i by to się nie stało. Wjechałem na podjazd domu Jadena i wyszedłem zamykając jeepa na klucz. Ścieszką udałem się do drzwi. Pukając, nuciłem sobie piosenkę, która grała w radiu. Po chwili otworzyły się drzwi i staną w nich Jaden.
-Hej stary mogę wejść?
-Jasne wejdź. -Powiedział, otwierając mi drzwi, żebym mógł wejść do środka. Dom Jadena, przypominał mi mój dom. Jest urządzony nowocześnie, ale i tak jest coś w nim takiego, gdzie kiedyś rodzina spędzała razem każdy wolny dzień. Ściągnąłem buty i kurtkę i poszedłem razem z Jadnem do salonu. Zauważyłem w niej Jessikę. Była zapłakana widać, że się martwi o Wiktorię. Od rozmowy telefonicznej nie rozmawiałem z nią. Usiadłem na sofie i zaczęliśmy rozmawiać.
*Perspektywa Stevena*
Siedziałem w moim gabinecie stukając coś na komputerze. Usłyszałem pukanie do drzwi.
-Proszę!!- powiedziałem głośno, żeby ta osoba usłyszała. Otworzyły się drzwi i w nich staną Dave, który od razu usiadł na fotelu koło biurka.
-Dobra robota mój przyjacielu, spisałeś się na medal. Teraz dziewczyna chyba się z tego szybko nie wyliże i będziemy mieli czas, żeby wszystko zaplanować.
-Tylko jest mały problem.-powiedział nie zadowolony Dave.
- Jak to myślałem, że wszystko zrobiłeś co ci kazałem.?-powiedziałem, patrząc się na niego wściekle.
-No tak zrobiłem, ale był koło niej chłopak i mógł zapamiętać moją rejestracje.
-Zobaczymy później, muszę teraz iść na spotkanie z przyszłą żoną Jadna. -Powiedziałem, wstając z biurka. Dave też wstał i razem powędrowaliśmy do wyjścia.
-Proszę!!- powiedziałem głośno, żeby ta osoba usłyszała. Otworzyły się drzwi i w nich staną Dave, który od razu usiadł na fotelu koło biurka.
-Dobra robota mój przyjacielu, spisałeś się na medal. Teraz dziewczyna chyba się z tego szybko nie wyliże i będziemy mieli czas, żeby wszystko zaplanować.
-Tylko jest mały problem.-powiedział nie zadowolony Dave.
- Jak to myślałem, że wszystko zrobiłeś co ci kazałem.?-powiedziałem, patrząc się na niego wściekle.
-No tak zrobiłem, ale był koło niej chłopak i mógł zapamiętać moją rejestracje.
-Zobaczymy później, muszę teraz iść na spotkanie z przyszłą żoną Jadna. -Powiedziałem, wstając z biurka. Dave też wstał i razem powędrowaliśmy do wyjścia.
*Perspektywa Jadena*
-Wszystko z nią w porządku?-spytałem, martwiąc się.
-Tak, musi być teraz w śpiączce. Miejmy nadzieje, że się szybko obudzi.-powiedział Chris, też smutny.
-Dowiedziałem się, że Wiktoria to twoja siostrą.-powiedziałem.
-Tak jest, cieszę się, że jest moją Siostrą.-uśmiechnął się, ale zmienił po chwili wyraz twarzy.
- Ale dalej nie mogę w to uwierzyć. Em Jessika, jak już tu jestem chcę cię przeprosić za tamto.. Będę chciał ci to wytłumaczyć, ale nie tu.-powiedziałem w stronę Jessici.
-Dobra, chodź pójdziemy tu do parku. Jaden nie będziesz miał nic przeciwko, że pójdziemy?-spytała się dalej płacząc Jessika.
-Tak, musi być teraz w śpiączce. Miejmy nadzieje, że się szybko obudzi.-powiedział Chris, też smutny.
-Dowiedziałem się, że Wiktoria to twoja siostrą.-powiedziałem.
-Tak jest, cieszę się, że jest moją Siostrą.-uśmiechnął się, ale zmienił po chwili wyraz twarzy.
- Ale dalej nie mogę w to uwierzyć. Em Jessika, jak już tu jestem chcę cię przeprosić za tamto.. Będę chciał ci to wytłumaczyć, ale nie tu.-powiedziałem w stronę Jessici.
-Dobra, chodź pójdziemy tu do parku. Jaden nie będziesz miał nic przeciwko, że pójdziemy?-spytała się dalej płacząc Jessika.
-Jasne, nie ma problemu i tak miałem iść się położyć, bo się źle poczułem.-uśmiechnąłem się i podprowadziłem ich do drzwi. Żegnając się zamykałem drzwi i poszedłem do pokoju, żeby się położyć.
*Perspektywa Chrisa*
Wyszliśmy od Jadena i szliśmy w stronę parku. Przez całą drogę nie odzywaliśmy się do siebie. Weszliśmy do parku i usiadliśmy na pierwszej ławce, już się trochę uspokoiła i zacząłem mówić.
-Jessika ja..naprawdę cię przepraszam, nie wiem co mnie ugryzło. Nie mówiłem ci, ale mam taką dziwną chorobę. Jak się stresuję, wchodzi we mnie coś dziwnego i wtedy paple nie stworzone rzeczy. Naprawdę przepraszam i jeszcze co powiedziałaś, że mnie kochasz tak się wtedy wkurzyłem, ale nie na ciebie, tylko na siebie bo wiesz ja.. Też cię kocham. Od początku naszej znajomości, ale nigdy nie znalazłem słów, żeby ci to powiedzieć, ale teraz wiem, że nie będziesz chciała ze mną być..-powiedziałem, a ona mnie przytuliła. Ja też ją przytuliłem i siedzieliśmy tak przytuleni. Po pewnym czasie wstaliśmy i zaczęliśmy chodzić po parku. Złapałem ją za rękę, myślałem że zabierze ją, ale ona tylko uśmiechnęła się do mnie. Przechodziliśmy koło ławki zakochanych i usiadliśmy na niej. Przysunąłem się do niej i ją pocałowałem.
-Jessika ja..naprawdę cię przepraszam, nie wiem co mnie ugryzło. Nie mówiłem ci, ale mam taką dziwną chorobę. Jak się stresuję, wchodzi we mnie coś dziwnego i wtedy paple nie stworzone rzeczy. Naprawdę przepraszam i jeszcze co powiedziałaś, że mnie kochasz tak się wtedy wkurzyłem, ale nie na ciebie, tylko na siebie bo wiesz ja.. Też cię kocham. Od początku naszej znajomości, ale nigdy nie znalazłem słów, żeby ci to powiedzieć, ale teraz wiem, że nie będziesz chciała ze mną być..-powiedziałem, a ona mnie przytuliła. Ja też ją przytuliłem i siedzieliśmy tak przytuleni. Po pewnym czasie wstaliśmy i zaczęliśmy chodzić po parku. Złapałem ją za rękę, myślałem że zabierze ją, ale ona tylko uśmiechnęła się do mnie. Przechodziliśmy koło ławki zakochanych i usiadliśmy na niej. Przysunąłem się do niej i ją pocałowałem.
*Perspektywa Jadena*
Nie mogę zasnąć ciągle myślę czy z Wiktorią wszystko dobrze. Wszystko się zaczyna od nowa..Tak jak było z moją dziewczyną. Też potrąciło ją auto, ale ona z wypadku nie wyszła cało..umarła na miejscu.. Cieszę się, że Wiktorii się nic poważnego nie stało..
---------------------
Hej i czołem kluski z rosołem.I jak wam się podoba nowy rozdział ?
Komentujcie bo to motywuję<3

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz