czwartek, 5 listopada 2015

Rozdział 8

                                                                   
                                                                         ❤ 8 ❤

Ale ja..ja nim nie pojadę.-powiedziała z przerażeniem w oczach.
-Dlaczego?-spytałem.
zdziwiony.
-Ponieważ tak zginął mój chłopak ..-powiedziała smutna. 
-Ale ja jestem dobrym kierowcą i przyrzekam, że nic ci się nie stanie.-powiedziałem z troską w głosie.
-Wiem o tym, ale wolę...- powiedziała i pokazała na swoje auto, stojące przed wjazdem do garażu.
-Pojedziemy nim  pod warunkiem, że przejedziesz się ze mną innym razem motorem zgoda?.-spytałem.
-Niech ci będzie.-uśmiechnęła się i powędrowała do auta, ja ruszyłem za nią. Zamknąłem drzwi i ruszyliśmy z podjazdu. 
*Perspektywa Chrisa* 
Wyszedłem z domu i udałem się do auta. Wyjechałem z podjazdu i pojechałem do kwiaciarni.
-Dobry wieczór, poproszę czerwone róże.-powiedziałem, z uśmiechem do starszej pani za ladą.
-A dla kogo mają być?-spytała uśmiechnięta kwiaciarka.
-Dla dziewczyny.-powiedziałem, odwzajemniając uśmiech. Zapłaciłem i szybko pojechałem do domu Jessiki. Wyszedłem z auta i udałem się do jej drzwi. 

*Perspektywa Jessiki*
Robiłam ostatnie poprawki i zaczęłam ubierać buty.
Usłyszałam pukanie do drzwi. Podeszłam do nich i je otworzyłam. Zauważyłam w nich Chrisa z bukietem róż w jednej ręce a drugą miał schowaną do spodni od garnituru.
-To dla mnie?.-spytałam, z uśmiechem na ustach. 
- Nie, to dla dziewczyny, którą biorę na randkę, wiesz gdzie ona może być?-spytał, rozglądając się po przedpokoju
-Śmieszny jesteś .-powiedziałam sarkastycznie i zabrałam od niego bukiet.
-Zaraz wrócę, tylko wstawię kwiaty do dzbanka.-powiedziałam, tak też zrobiłam. Wychodząc, zamknęłam drzwi na klucz i udałam się z nim do auta. Wyjechaliśmy z podjazdu i ruszyliśmy do restauracji, gdzie czekają na nas reszta.

*Perspektywa Wiktorii* 
Po małych korkach, udało nam się dojechać. Wyłączyłam auto i wyszłam. Ta restauracja jest prześliczna. Lampiony, lampki porozkładane wszędzie, wszystko wygląda jak z bajki. 
-Tu jest prześlicznie.-powiedziałam z uśmiechem na twarzy, spoglądając na Jadena.
-Nie tak jak ty.-powiedział Jaden, odwzajemniając uśmiech.
-Nie prawda, kłamca,.-powiedziałam i szturchnęłam Jadena w ramie. On na to wybuchnął śmiechem, a ja dołączyłam do niego. Śmiejąc się jak idioci zauważyłam, że Jessica i Chris wjechali na parking. Poczekaliśmy na nich i razem weszliśmy do środka. W środku było równie pięknie, jak na zewnątrz. Kelner sprawdził nas na liście i poprowadził do naszego stolika. Był to wielki stół dla nas wszystkich. Poczekaliśmy jeszcze na Jace i Nicka oraz na ich towarzyszki i zaczęliśmy rozmawiać ze swoimi partnerami.W rozmowie z Jadenem ciągle  ukradkiem patrzyłam czy u Jessi wszystko w porządku, ale nie wyglądała na zadowoloną.

*Perspektywa Jessiki*
 -A pamiętasz, jak byłaś tak gruba, że nikt nie chciał z tobą gadać tylko ja podszedłem i pomogłem ci się zmienić w to czym teraz jesteś albo, jak zwymiotowałaś na mojego kolegę, bo powiedział, że ładnie wyglądasz haha, to były dobre czasy albo, jak kiedyś nazywaliśmy cię świnią, bo powiedzieliśmy ci, że na Halloween wszyscy się ubieramy za zwierzęta Coś we mnie pękło, jak to wszystko powiedział. Wróciły wspomnienia których nie chciałam pamiętać. Jedna łza popłynęła po moim policzku, ale szybko ją wytarłam.
-Oo co się stało, chyba chciałaś przyjść tu ze swoim kochasiem a nie ze mną co ?- powiedział, ale ja już nie wytrzymałam...

*Perspektywa Jadena* 
Już chyba jest ta chwila, kiedy mogę dać Wiktorii naszyjnik. Powoli wyciągałem pudełeczko, aż tu nagle Jessika zaczęła krzyczeć i wszyscy goście patrzyli na nią.

*Perspektywa Jessiki* 
-Ty idioto !! Ja nie mam chłopaka od 2 lat, bo czekam, aż ten z kim chcę być przestanie mnie obrażać i Hejtować na każdym kroku!! Ja cię debilu kocham!!. Nie mogłam już wytrzymać i wybiegłam z łzami w oczach .

*Perspektywa Wiktorii* 
Ja cię debilu kocham. Usłyszałam jak Jessi krzyczy i z łzami w oczach wybiega z restauracji. 
- Jaden, ja cię przepraszam..ale.. ale  muszę wyjść, wszystko wyjaśnię ci kiedy indziej. Wstałam nie czekając na odpowiedź i pobiegłam za Jessiką. Nie musiałam daleko biec, bo Jessika siedziała na betonie koło restauracji. Podeszłam do niej i usiadłam, przytulając ją. Nie musiałam długo czekać, bo od razu wtuliła się we mnie, dalej płacząc.
 -Jessi wszystko w porządku? -głupie pytanie, jasne że nie jest w porządku. Nie wiem dlaczego każdy się pyta o to, przecież zna odpowiedź od razu. 
-Nie..nie wiem ..powiedziała, łkając w moją sukienkę.
-Chcesz żebym cię zawiozła do domu?-spytałam.
-Tak proszę .-powiedziała. Usłyszałam, jak ktoś wychodzi z restauracji, jak to będzie Chris to zabiję go na miejscu. Ale to nie Chris tylko Jaden. 
-Wszystko ok?-spytał z troską w głosie.
-Chyba tak. Teraz zawiozę ją do domu i później pogadamy ok? A i powiedz Chrisowi, że ma przechlapane. 
-Ok. Więcej nic nie powiedział, tylko udał się do środka. Pomogłam Jessice wstać i udałyśmy się do auta.

* Perspektywa Jadena* 
Wszedłem do środka, udając się do naszego stolika.
-Jak ty mogłeś jej takie coś powiedzieć!-krzyknąłem wkurzony na chrisa, który siedzi, jak wryty na krześle.
-Nie wiem stary co mnie ugryzło, nie chciałem jej tego wszystkiego powiedzieć.- powiedział, nie zmieniając pozycji.
-Ale jakoś powiedziałeś.-Powiedziałem dalej wkurzony. 
- Możesz mnie za to zabić. -Powiedział ze smutną miną, widać, że nie jest zadowolony z tego co powiedział.
-Nie ja cię zabiję tylko Wiktoria. Odwróciłem się na pięcie i poszedłem uregulować rachunek. Kiedy to zrobiłem wyszedłem z restauracji. Zadzwoniłem po taxówkę i udałem się do domu.

*Perspektywa Wiktorii*
Odjeżdżając z parkingu udałyśmy się od razu do domu Jessici.
-Jessi, jak chcesz, mogę dziś u ciebie spać.-powiedziałam.
-Jasne, było by miło.-wysiliła się na mały uśmiech. Wyszłyśmy z auta i powędrowałyśmy do drzwi. Jessika otworzyła je i od razu poszłyśmy wprost do jej pokoju. Zadzwoniłam jeszcze do domu informując, że zostaje u Jessi na noc. Moja mama zgodziła się od razu, jak jej powiedziałam co się stało.
-Może pierw zmyjemy makijaż, a potem po oglądamy jakiś film hm?-spytałam.
-Jasne.-powiedziała z uśmiechem na twarzy, chyba już jej powoli przechodzi. Poszłyśmy do łazienki. Zmyłyśmy makijaż przy tym wygłupiając się. O 22 zaczęłyśmy oglądać jakąś komedie, przy tym bardziej się śmiejąc. W środku seansu usłyszałam mój Dzwonek przychodzącej wiadomości. Wzięłam telefon z półki obok i zobaczyłam, że dostałam SMS od Jadena.
Od Jaden :I jak tam ?
Do Jaden : A wszystko dobrze, zaczęła się śmiać :)
Od Jaden; To dobrze ..słuchaj będziesz chciała iść pózniej ze mną na prawdziwą randkę, bo tej jakoś nie skończyliśmy. :)
Do Jaden: Jasne, ale na razie nie, wole iść z tobą do parku i tam coś porobić :) ok, ja idę dalej oglądać film dobranoc pa xx
Od Jaden :Jasne, dobranoc miłych snów xx 
Jeszcze szybko popatrzałam czy mam w kontaktach Chrisa. Znalazłam go i napisałam:
Do Chrisa: jutro o 15 na boisku i nie pytaj dlaczego.
Od Chrisa: dobrze...
Położyłam telefon i dalej oglądałyśmy film. Nie wiem kiedy, ale zasnęłyśmy. Rano zjadłam u Jessi śniadanie i pojechałam do domu. Od razu udałam się do mojego pokoju. Wzięłam z szafy rzeczy i udałam się pod prysznic. Po prysznicu położyłam się do łóżka i oglądałam film. O 14:50 zaczęłam się ubierać. Wyszłam z domu, zamykając drzwi na klucz. Udałam się na boisko, na trybunach zauważyłam Chrisa, był dalej w smokingu. 
Podeszłam tam i zaczęłam rozmowę.
-Dlaczego jesteś dalej w smokingu ?-spytałam, zdziwiona.
- Nie wróciłem do domu ...-powiedział nie obecny.
- Dlaczego?-spytałam, patrząc na niego.
- Wczoraj, jak  Jessice powiedziałem te głupstwa, nie byłem sobą .Czasami tak mam że obrażam innych i nie jestem dla nich miły, a to zawsze się dzieję, jak jestem zestresowany.. Dlatego, jak to jej powiedziałem …i ona powiedziała mi, że mnie kocha to wtedy oprzytomniałem i czułem się, jak gówno... nic nie warte gówno. Dlatego nie wróciłem do domu, nie chciałem wracać, chciałem tylko przeprosić Jessikę, ale nie umiałem do niej pójść. Bo wiesz ja… ją też kocham.-zaśmiał się gorzko. Kocham ją, ale na pewno nie będzie ona chciała być z chłopakiem takim jak ja.
-Nie mów tak, nie jesteś, po prostu musisz z nią pogadać, chyba cię wysłucha co masz do powiedzenia.
- Może ..-powiedział.
-Chodź. -powiedziałam wstając i podając mu rękę.
-Gdzie? -spytał zdziwiony.
- Chyba nie chcesz iść do Jessi w takim stanie co nie ?
-Idziemy do ciebie umyjesz się zmienisz ciuchy i coś zjesz. Nawet jak chcesz mogę ci towarzyszyć.. 
-Jesteś kochana. -powiedzii wstając przytulił mnie.
-Dziękuję, ale zostaw te czułości na pozniej musimy iść. Poszliśmy do Chrisa do domu. -Wiktoria, usiądź sobie w salonie. Możesz włączyć telewizję. Ja za 5 minut będę na dole.-powiedział i poszedł na górę. Poszłam do salonu i zobaczyłam półkę ze zdjęciami. Zobaczyłam tam, Chrisa jak był mały. Trochę to dziwne, że jest podobny do mnie może jest moim bratem?  Zostawiłam tą myśl i usiadłam na sofie. Po 5 minutach słyszałam, że ktoś schodzi po schodach. Zauważyłam Chrisa już wyszykowanego.
 - Możemy iść.-powiedział, uśmiechając się do mnie.
-Muszę na chwilę jeszcze do domu, chcesz iść ze mną, czy poczekasz tu na mnie?-spytałam.
-Mogę iść z tobą. Wyszliśmy z domu od Chrisa udając się 3 przecznice do mojego domu. Otworzyłam drzwi i o dziwo mama z tatą byli w domu. 
- Mamo, przyszłam na chwile.-powiedziałam zamykając za Chrisem drzwi.
- Ok -powiedziała mama, wychodząc z talerzem którego myła. Popatrzała się na Chrisa i zbladła, puszczając talerz na podłogę.
- Ch…Chris?-czy to ty ?-spytała się mama ze zdziwieniem na twarzy. Nie rozumiałam o co chodzi i skąd ona o tym wie, że ma tak na imię.
-Tak jestem Chris, skąd pani to wie ?.-spytał się Chris, równie zdziwiony jak ja. 
-Mamo co jest ?-spytałam.
 - Za długa historia, żeby opowiadać w przedpokoju, wejdźcie do salonu. Ja i Chris popatrzyliśmy się na siebie i podążyliśmy za moją mamą. Usiadłam na sofie razem z Chrisem a mama na fotelu obok.
-Skąd znasz jego imię.?-spytałam prosto z mostu.
- Słuchajcie, nie wiem jak wam to powiedzieć. -zamyśliła się.-Wiktoria nie jesteś jedynaczką …twoim bratem jest …Chris. 
- Jak to?!- spytałam krzycząc. Mama prawie była przy płaczu. 
- Pierw urodziłam chłopczyka i nazwałam go Chris. Wszystko było pięknie. Żyłeś z nami do 2 roku życia. Ale wtedy zaczęło nam się wszystko walić. Musieliśmy się przeprowadzić do mniejszego mieszkania, bo nie mieliśmy pieniędzy żeby utrzymać większe. Potem było jeszcze ciężej nie mieliśmy pieniędzy na jedzenie. Nie mieliśmy ciepłej wody i wtedy pomyślałam z tatą czy nie będzie ci lepiej w innej rodzinie, która będzie mieć pieniądze na jedzenie i inne rzeczy, więc znaleźliśmy Emilię i Krzysztofa którzy nie mieli dzieci, ponieważ Emilia jest bezpłodna i nie mogli mieć dzieci. Oddaliśmy cię w dobre ręce Chris. Pozniej po roku tata znalazł ze mną dobrą pracę. Mieliśmy więcej pieniędzy i chcieliśmy cię z powrotem, ty byłaś Wiktoria już w drodze. Wtedy poszłam tam do ich rezydenci, ale tam już mieszkała inna rodzina. Wydzwaniałam na ich numery płacząc, ale nie odbierali i po 3 miesiącach nie przespanych i w szpitalu zapomniałam o tym bo wiedziałam, że cię nie znajdę. I w tedy urodziłaś się ty. Pokazała na mnie. Ja płakałam, byłam przez tyle lat okłamywana, że jestem jedynaczką.-Jak mogłaś przede mną to ukrywać?! -spytałam krzycząc, spoglądając na moją rodzicielkę z gniewem w głosie
- Kochanie, ja wiem przepraszam cię i ciebie też Chris, bardzo przepraszam... Popatrzała się na Chrisa. 
- Nie na widzę cię! -krzyknęłam, wybiegając z domu. Biegłam przed siebie z  rozmazanym makijażem, ale to mnie teraz nie obchodziło. Słyszałam, że biegnie za mną Chris, krzycząc moje imię, ale i tak nie zwalniałam tępa. Nie patrząc czy coś jedzie na ulicy, przebiegałam przez ulicę i uderzyło mnie auto. Zauważyłam przez rozmazany obraz, jak Chris do mnie podbiega i krzyczy do mnie, żebym nie zamykała oczu i została z nim. Kierowca wyjechał z miejsca wypadku z piskiem opon. Wszystko działo się bardzo szybko. Chris spojrzał na auto które właśnie odjeżdżało i chyba zapamiętywał rejestracje. Ja nie mogłam się ruszyć wszystko mnie bolało.Ten ból przeszywał się przez cały mój organizm. Chris wyciągnął telefon i zadzwonił po karetkę. Po 5 minutach karetka już stała i wyciągała noszę. Wkładając mnie na noszach do ambulansu Chris trzymał mnie za rękę nie puszczając i pilnując, żebym nie straciła przytomności. Fajnie, że mam Brata, zawsze chciałam go mieć. Dojechaliśmy w szybkim tempie. Wychodząc Chris już ze mną nie szedł, musiał wypełnić dane i zadzwonić do moich rodziców. 
*Perspektywa Chrisa* 
Nie wieże, że to wszystko się dzieje. Że Wiktoria to moja siostra. I że widziałem, jak potrąca ją auto i ucieka z miejsca wypadku. To wszystko za szybko się dzieje. Wypełniłem Wiktorii dane i miałem podać na kartce rejestracje pojazdu, który potrącił Wiktorię. Jak podałem miałem zadzwonić do jej rodziców. Raczej naszych rodziców. Ale nie mam ich numeru. Zostało mi tylko jedno wyjście. Zadzwonić do Jessiki.
Wziąłem telefon i wbiłem Jessiki numer. Jeden sygnał ...drugi 
-Halo? 
-Jessika ? 
-Nie chcę mi się z tobą rozmawiać. Cześć.
-Nie chodzi tu o mnie, chodzi o Wikę.
- Co się stało ? 
-Miała wypadek .…
-Co ?! Jak to co zrobiłeś?!
- Ja nic nie zrobiłem ! Proszę cię, zadzwoń do jej.. raczej naszych rodziców i powiedź, żeby przyjechali do szpitala. 
-Czekaj twoich? dobra zadzwonię za chwile będziemy. Rozłączyłem się i czekałem, aż przyjadą....

----------------
Hej i czołem kluski z rosołem i jak wam się podoba rozdział  komentujcie bo to motywuje :* 

3 komentarze:

  1. Ok, więc, najpierw strona techniczna: Tło bloga, jest trochę zbyt rażąco, tekst tak samo :D Po prostu bardzo odwraca uwagę czytelnika od treści samego opowiadania. Dodałabym także akapity i wcięcia, żeby tekst był przejrzysty i z pewnością dużo przyjemniej będzie się go czytało. Inne: Spacja-kropka - to błąd. Kropkę stawiamy bez spacji. Gubisz przecinki i to bardzo razi w oczy: W odpowiedzi wyślę ci pewien portal, który pomoże uniknąć ci błędów interpunkcyjnych. Historia ma potencjał i piszesz bardzo ciekawie, jednak jest parę niedociągnięć. Jestem jednak pewna, że gdy to poprawisz, wszystko będzie cud-miód-orzeszki! Sama mam zamiar tu wracać i patrzeć jakie postępy robisz! Pozdrawiam! :D

    Skye

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. https://www.languagetool.org/pl/ bardzo przydatne narzędzie korektorskie :)

      PS Dodałabym do szablonu opcje obserwatorzy - ułatwiłoby to stałym czytelnikom życie - wiedzieliby kiedy dodajesz nowe posty :D

      Pozdrawiam raz jeszcze! I życzę powodzenia i wytrwałości w pisaniu, bo to piękna sztuka :)

      Usuń
  2. Dziękuje i wiem że robię błędy ale nie mieszkam w Polsce i nie uczyłam się dobrej pisowni . To Wszystko sama się nauczyłam .:).Już pozmieniałam kolory pisowni i teraz mi się wydaję że będzie się lepiej czytało. Na pewno będę się trzymać twoich rad.:) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń