wtorek, 27 października 2015

Rozdział 7


                                                                     ❤ 7 ❤              
No to już postanowione, Jessi chciała byś pójść ze mną ? -Spytał się Chris.
-Em, jasne.-powiedziała Jessica z rumieńcem na twarzy. Jeszcze pogadaliśmy gdzie i o której i umówiliśmy się na jutro. 
- To ja już pójdę, ponieważ nie wzięłam kluczy, a rodzice zaraz wychodzą.-powiedziałam.
- Mogę cię podprowadzić, jak chcesz.-powiedział Jaden z uśmiechem na twarzy.
- Em ok, jak chcesz. -powiedziałam, trochę zmieszana.
-Chcę.- powiedział i ruszyliśmy do mnie, pożegnaliśmy się jeszcze ze wszystkimi i udaliśmy się do mojego domu. 
- Chyba nie jesteś zadowolona, że będziesz musiała iść ze mną na 'randkę '-zrobił palce w cudzy słów na słowie randkę. Zaśmiałam się z tego, na co on razem ze mną.
-Jestem, ale no wiesz dawno nie byłam na randce, a jak byłam to tylko z nim.-posmutniałam.
- Hej to tylko jedna randka, ona chyba nam nie zaszkodzi co ?.-podniósł dwie brwi do góry. 
-Hahah, przestań tak robić.-zaczęłam się śmiać jeszcze bardziej.
-Jak? -podniósł znów 2 brwi do góry. 
-Haha właśnie to haha. -powiedziałam, nie mogłam się przestać śmiać.
 -Widzisz, poprawiłem ci humor. -powiedział, uśmiechając się do mnie.
-Dziękuję.- przytuliłam go.
-Za co?- Spytał zdziwiony.
- Że jesteś przy mnie, a tak długo się nie znamy i rozśmieszasz mnie. Tylko ty umiesz tak robić, bo inni nie mogą mnie od tamtego czasu  rozśmieszyć. 
-To musimy się częściej spotykać, żebyś się ciągle uśmiechała, bo jesteś piękna, kiedy się uśmiechasz.
-Przestań nie jestem.- powiedziałam, rumieniąc się jak burak.
-Jesteś i nie zaprzeczaj. O widzisz już jesteśmy.-pokazał na mój dom. 
- Dzięki, że mnie podprowadziłeś. -powiedziałam uśmiechając się do niego.
-Nie ma za co, to do jutra miłych snów.-pocałował mnie w policzek. 
-Tak, miłych snów. Podeszłam do drzwi i weszłam do domu. 
-Zdążyłaś, my już chcieliśmy iść.-powiedziała mama zabiegana. 
- Kto to był z tobą ? -powiedział Tata, podejrzliwy.
- Kolega.-powiedziałam, z rumieńcem na twarzy. 
- Taaa kolega, tak mówicie teraz na chłopaków ? -spytał się unosząc brew.
- Papo, to tylko kolega, nie martw się. -powiedziałam, odwracając oczami.
-Dobrze już dobrze, my wychodzimy, jedzenie masz w lodówce, jak czegoś będziesz potrzebowała to dzwoń, ok?
 -Jasne papo paa. -powiedziałam.
-Pa słonko, kochamy cię.-powiedziała mama.
-Wiem, ja was też.-odpowiedziałam i usłyszałam zamykające drzwi.
 Jak wyszli udałam się po schodach do pokoju. Musiałam znalezć sukienkę na jutrzejszą 'randkę '. Weszłam do pokoju i udałam się od razu do mojej szafy. Otworzyłam ją i weszłam do środka ( szafa ma ukryte wejście do środka, tam są jej ciuchy) otworzyłam kilka pudełek i znalazłam .. Moje i Jadena rzeczy. Posmutniałam na chwile i oglądałam nasze wspólne zdjęcia, jacy byliśmy szczęśliwi, poleciała mi jedna łza, którą starłam od razu, ale ta łza to nie ze smutku, tylko ze szczęścia, że go miałam. Schowałam wszystko do pudełka i dalej szukałam sukienki. Znalazłam pudełko i je otworzyłam, tam była moja sukienka z balu, ubiorę ją jest prześliczna. Przymierzyłam ją i pomyślałam, jaką mam zrobić sobie fryzurę wybrałam tą : 
Po przebraniu się w swoje ciuchy, udałam się na dół z laptopem. Na dole panowała ciemność, szukając włącznika światła, potknęłam się. Obdarłam trochę kolano i łokieć. Trochę boli, ale nic mi nie jest, na szczęście nic się laptopowi nie stało. Znalazłam włącznik i udałam się do salonu, włączyłam telewizor na jakiś program oraz włączyłam laptop. Po włączeniu napisałam do Jessi.
- Hejka, jak tam, masz już przyszykowaną sukienkę?
-Tak tylko mnie to zdziwiło, że zaprosił właśnie mnie, ale przecież nie musiał, ponieważ on nie przegrał.
-Chce ci zrobić przyjemność po prostu. 
-Boje się tylko, że znów będzie taki sam jak kiedyś..
-Jak taki sam jak kiedyś?
-Ja znam go od przedszkola. Ciągle z nim wychodziłam na dwór. Jak mieliśmy po 15 lat, zaczął się dziwnie zachowywać, to znaczy hejtował mnie na każdym kroku, więc od tamtej pory czasami tylko wychodzimy na dwór razem i myślę, że jutro też się tak będzie zachowywać.
-Może już z tego wyrósł.
-Może..
-Jak będziesz chciała wyjść, powiesz mi to, to z tobą wyjdę Oki ? 
-Nie musisz dla mnie tego robić.
-Ale chcę, bo jesteśmy przyjaciółkami. 
-Dzięki, jesteś kochana. Oki ja idę, bo muszę się przygotować pa xx 
-Pa xx 
Wyłączyłam komputer i zaczęłam oglądać trudne sprawy. Czasami lubię to oglądać, bo lubię się z nich pośmiać. 
O 23, poszłam do swojego pokoju. Ubrałam się w piżamę i położyłam się spać.  
*Z perspektywy Jessici*
Polubiłam Wiktorię, jest dla mnie jak siostra. Wyłączyłam laptopa i podeszłam do szafy. Nie mam w co się ubrać.-pomyślałam i wtedy ktoś zapukał do drzwi. 
-Szukasz sukienki na jutro ? -spytała mama.
- Tak, nie mam żadnej.-powiedziałam,szperając w mojej szafie.
-Miała ona poczekać do balu maturalnego, ale proszę. -podała mi pudełko. Podeszłam do łóżka i otworzyłam pakunek, była to piękna niebieska sukienka. 



-Jest prześliczna, dziękuję mamo. Podeszłam do niej i ją przytuliłam. 
-Nie ma za co kochanie, jak chcesz mogę ci pomóc dobrać jakąś fryzurę. 
-Jasne. -powiedziałam szczęśliwa.


*Perspektywa Jadena* 
Poszperałem trochę w rzeczach i znalazłem .. Znalazłem naszyjnik mojej byłej dziewczyny. Może dam go Wiktorii na taki mały prezent, będę wtedy wiedzieć, że nie wpadł w niepowołane ręce. Znalazłem małe pudełeczko i schowałem wisiorek do środka i napisałem do Wiktorii.
-I jak tam? xx
-A dobrze, już mam rzeczy przygotowane na naszą 'randkę '
-To dobrze, przyjadę po ciebie o 18 ok?
-Jasne, to ja idę się ubierać, do zobaczenia!
-Do zobaczenia!
*Perspektywa Wiktorii*
Wyłączyłam telefon i zobaczyłam godzinę, za 2 godziny przyjedzie po mnie. Za ten czas pójdę się wykąpać i pomalować. Wzięłam dresy i poszłam do łazienki. Włączyłam wodę i weszłam do kabiny. Gorąca woda drażniła moją skórę. Wzięłam płyn i zaczęłam myć włosy. Wypłukałam je i wyszłam z kabiny. Okryłam się ręcznikiem i zaczęłam suszyć włosy. 
Po suszeniu zaczęłam się ubierać. Podeszłam do mojej kosmetyczki i zaczęłam się malować. Po skończeniu poszłam do kuchni. W kuchni znalazłam na blacie karteczkę od mamy.
''Kochanie my dziś pojechaliśmy na plaże a, że dziś idziesz na tą randkę, to nic ci nie mówiliśmy proszę cię, jak masz jeszcze czas to zmyj naczynia, kocham mama. Odłożyłam karteczkę i zaczęłam myć naczynia. Jak skończyłam, zostało mi 30 minut do wyjścia. Poszłam na górę się ubrać w sukienkę. 

*Perspektywa Jessi* 
Zostało 30 min. Zaczęłam ubierać sukienkę, aż tu nagle zaczął wibrować telefon. Dostałam wiadomość od Chrisa.
-Przyjadę po ciebie za 20 min.
-Ok, to czekam.
Boje się trochę, może powinnam nie iść. A raz kozie śmierć.-pomyślałam i zaczęłam dalej się ubierać.
*Perspektywa Jadena*
Ubrałem się już i za chwilę miałem już wychodzić, tylko jeszcze sprawdziłem czy niczego nie zapomniałem. Wyszedłem z domu i wsiadłem na mój motor i pojechałem do domu Wiki.

*Perspektywa Wiktorii* 
Po ubraniu, uczesałam włosy i czekając na Jadena, przyglądałam się w lustrze. Nawet ładnie wyglądam, na pewno spodobałabym się mojemu byłemu chłopakowi, nie lubię mówić 'byłemu chłopakowi', bo to się wydaję, jak byśmy tylko zerwali, ale tak nie jest może, jak byśmy tak zerwali normalnie, bym nie miała wyrzutów sumienia, że to ja spowodowałam ten wypadek. Wiem, że to nie prawda, bo ja nic nie zrobiłam, ale napisałam do niego, żeby przyjechał, ale że jechał z chłopakiem na motorze który był piany. Jak by nie jechał to by teraz żył. Przestałam na chwilę o tym myśleć, bo musiałam już powoli ubierać buty.
  
*Perspektywa Jadena* 
Pod jechałem jeszcze szybko po kwiaty i ruszyłem do Wiktorii, po 5 minutach byłem pod jej Domem. Zszedłem z motoru i podszedłem do drzwi wejściowych i zapukałem. Nie musiałem długo czekać, bo już po chwili otworzyła je brunetka. Wyglądała pięknie.
 -Wyglądasz prześlicznie.-powiedziałem oszołomiony. 
-Dziękuję, ty też niczego sobie.-powiedziała z rumieńcem na twarzy.
- Ok, wezmę kluczę i możemy iść. Tak też zrobiła. Wyszła z domu i zamknęła drzwi na klucz. 
-Czym jedziemy ?-spytała,
-Moim skarbem. Pokazałem na motor ...
-----------------------------------------------------------------------------------------------
DZIĘKUJĘ DZIĘKUJĘ WCZORAJ WYBIŁO JUŻ 575 WEJŚĆ .NA TAK KRÓTKI CZAS TO BARDZO DUŻO .JESZCZE RAZ DZIĘKUJĘ I MACIE TU NOWY ROZDZIAŁ. KOMENTUJCIE BO TO BARDZO MOTYWUJĘ DO DALSZEGO PISANIA <3                POZDRAWIAM         WIKTORIA                                                                                    
                   

1 komentarz: