niedziela, 17 kwietnia 2016

Rozdział 20

*Perspektywa Jadena *
-Ja.. Nie wiem Wiktoria. Muszę to przemyśleć. -powiedziałem i bez pożegnania odwróciłem się i zacząłem iść do wyjścia z parku. Nie wiem co mam zrobić. Kocham Wiktorię i nie chcę znów jej stracić, ale też nie mogę tego wszystkiego teraz zostawić. Mama mnie teraz potrzebuje, po odejściu taty się załamała i potrzebuje mojej pomocy. -Z zamyśleń wyrwał mnie sygnał dobiegający z mojego telefonu. Bez patrzenia kto to odebrałem. 
-Czego?-powiedziałem do słuchawki, nie zatrzymując się. -Ło co tak ostro.- powiedziała osoba po drugiej stronie. Nie poznałem żadnego znajomego głosu.
- Kto mówi?-spytałem, wsiadając do auta i je odpalając.
 -Lilianna, pamiętasz, wpadliśmy na siebie w sklepie.-powiedziała. Przypomniało mi się już z kąd ją znam.
-Przepraszam, że tak zacząłem rozmowę, ale nie mam nastroju żeby gadać.-powiedziałem, zapinając pas i wyjeżdżając z parkingu. 
-Nic nie szkodzi, mogę później zadzwonić.-powiedziała dziewczyna.
-Nie, oco chodzi?-spytałem.
-Miał byś czas mi pomóc znieść z mojego mieszkania pudła, chcę zrobić małe pożądki, a sama ich wszystkich nie zniosę?-spytała.
-Em a kiedy?- podrapałem się po głowie, bo nie zabardzo chciałem się z nią spotkać.  
-Dziś pod wieczór może być?-powiedziała dziewczyna. 
-No dobrze, to podaj mi adres i o 19 będę.-powiedziałem zmieniając biegi lewą ręką.
-Wspaniale dzięki, jesteś kochany. To ja już ci wysyłam adres i widzimy się o 19 pa! -powiedziała. 
-Ok pa!-powiedziałem i nacisnąłem czerwoną słuchawkę. Położyłem telefon na miejscu pasażera i stanąłem na światłach, czekając na zielone.. 
*Perspektywa Wiktorii*
-Muszę to przemyśleć.-powiedział Jaden i odwrócił się i poszedł w stronę wyjścia. Ja tylko stałam jak wryta i nie wiedziałam co się dzieje. Właśnie sobie poszedł. Bez pożegnania a ni nic. Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer do Jessiki. Jeden sygnał.. Drugi..
-Halo? Wiktoria kiedy wracasz, późno się robi. -powiedziała, zatroskana Jessika.
-Właśnie chciałam wracać,ale Jaden stanął mi na drodzę. Chris nie może trzymać gemby na kłudkę, powiedział to Jadenowi, a ja chciałam to jemu na spokojnie powiedzieć. No ale miejsza o to,  jak mu to powiedziałam, to był cicho i powiedziałam czy coś powie, a on na to, że nie wie i że musi to przemyśleć, a to teraz najlepsze, zostawił mnie bez słowa. Poprostu się odwrócił i poszedł. Bez pożegnania a ni nic. -powiedziałam wychodząc z parku, kierując się w stronę domu Jessiki.
-Nie martw się. Musi to przemyśleć. Zobaczysz, że wszystko będzie dobrze. -powiedziała Jessika.
-Mam nadzieje, za 7 min będę w domu. Zapaż herbaty. A jest jeszcze Chris? -spytałam, skręcając w stronę świateł.
 -Jest. Tylko proszę nie kuć się z nim więcej, bo nie chcę mnieć w domu paranormal activity.-powiedziała zabawnym głosem.
-Nie jesteśmy tak straszni hehe. Ok zaraz pogadamy pa.
-Pa!- powiedziała. Kliknęłam na czerwoną słuchawkę i schowałam telefon do tylnej kieszeni spodni. Jeszcze 2 ulice i będę w ciepłym domu. 
*Perpektywa Jedena*
Za 15 min będzie 19 więc musze już się zbierać. Wstałem z fotela, wyłączając pilotem telewizor. Podeszłem do szafy i wyciągnąłem z niej moją czarną beseballówkę i ubrałem ją. Ubrałem moję czarne Jordany. Następnie wziąłem klucze i wyszedłem zamykając drzwi na klucz. Na dworze stawało się już ciemno i latarnie już się włączały. Przez trawnik doszłem do auta i weszłem do niego. Odblokowałem telefon, włączając wiadomości, sprawdzając adres do Lilianny. To niedaleko, więc nie muszę się spieszyć. Wyjechałem z podjazdu i ruszyłem ulicą do jej domu. 

Po 5 minutach stałem koło wielkiego bloku. Wysiadłem z auta i ruszyłem w stronę drzwi. Weszłem do środka i udałem się po schodach na 4 piętro. Dlaczego nie zrobili tu windy? 
Jak byłem już na 4 piętrze zapukałem do Lilianny. Po chwili otworzyła mi i przywitała mnie z uśmiechem na twarzy. Wpuściła mnie do środka. Weszłem do środka, rozglądając się. Było to mieszkanie bardzo małe, no ale dla niej w zupełności wystarczy.
-No to bierzmy się do roboty.-powiedziałem.-Gdzie masz te pudła?-spytałem. 
-Chodź, mam je w tamtym pokoju. -powiedziała, pokazując mi 2 pokój od lewej. Weszłem do niego i zobaczyłem 12 dużych pudeł. 
-No to do roboty. -powiedziałem i podeszłem do jednego pudła podnosząc je. 

Po 20 minutach wchodzenia i wychodzenia, skączyliśmy. Upadłem na sofę, a ona koło mnie.
-Dziękuję, na prawdę sama bym tego nie zrobiła.-powiedziała dysząc.
- Nie ma sprawy. -powiedziałem też zdyszany. 
-A zapomniała bym, mam jeszcze dwa pudła, dał byś radę jeszcze raz przejść się?-spytała.
-No Oki. -powiedziałem wstając. Poszliśmy do innego pokoju i jak Lilianna zapaliła światło, ujżałam 2 pudła. Podeszłem do nich i wziełem jedno. Jak wstawałem, podknęłem się i pudło spadło, a ja poleciałem na Lilianne. Dzieliło nas minimetry. Ona przysuwała się żeby mnie pocałować, ale szybko się odcknąłem. Szybko się odsunąłem. 
-Przepraszam, nie chciałem ci wysyłać znaków.-powiedziałem zirytowany.
-To ja przepraszam, nie wiem co mnie poniosło.-powiedziała. 
-Ja już będę się zbierał już późno.-powiedziałem.
-Jasne, podprowadzę cie do drzwi.-powiedziała i zaczęła iść w stronę wyjścia. Ja szedłem za nią. 
Otworzyła drzwi i wyszedłem.
-Dzięki raz jeszcze za pomoc.-powiedziała.
-Nie ma sprawy.-powiedziałem uśmiechając się. 
-To do zobaczenia.-powiedziała. 
-Do zobaczenia.- powiedziałem i zszedłem na dół. Wyszedłem z klatki i udałem się do zaparkowanego na parkingu auta. Wsiadłem do niego i pojechałem do domu. 
*Perspektywa Lilianny*
Wyszedł, a ja zamknęłam drzwi na klucz. -Misja nie udana.-powiedziałam sama do siebie. Nie wiem co powiedzieć Chefowi. Jaden za bardzo kocha tą dziewczynę, żeby ją zdradzić. Wzięłam mój telefon z szafki nocnej i wybrałam numer Chefa. Jeden sygnał.. Drugi. 
-Zrobiłaś ?-powiedział na wstęp. 
-Chefie był u mnie, pomógł i chciałam go pocałować, ale oderwał się ode mnie jak poparzony i wyszedł. 
-Ty zawsze wszystko z pieprzysz, zrobię to sam. -powiedział i się rozłączył. Mam dziwne przeczucie że nie skonczy to się fajnie....
-------------------------
Przepraszam że tak długo nie było, ale szkoła mi się zaczęła




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz