czwartek, 21 stycznia 2016

Rozdział 15

*Perspektywa Wiktorii*
Poszłam za Mamą w stronę foteli, znajdujących się po drugiej stronie pokoju. Usiadłam na jednym z foteli, kładąc jedną nogę na drugą bawiąc się palcami ze zdenerwowania. Jaden usiadł na przeciwko mnie, czekając aż moja mama zacznie mówić. Nastała niezręczna cisza, której nie nawidziłam. 
-Powiedz nam wreszcie, czy byliśmy kiedyś razem? - spytałam, ściszonym, ale zdenerwowanym głosem. Mama wiedziała, że nie przestanę się pytać, dopóki mi nie powie prawdy. Wzięła głęboki wdech i zaczęła mówić.
- Kochanie, nie chcę ci tego teraz mówić, jest wigilia a na dodatek dopiero co dowiedziałaś się, że masz brata..- powiedziała mama, ze smutnym wyrazem twarzy, błagając mnie żebym się nie pytała.
- Mamo muszę wiedzieć, chce wiedzieć co się tu do cholery dzieję nie chce być dalej okłamywana rozumiesz?!- krzyknęłam, na co nie którzy się odwrócili patrząc na mnie, ze zdziwieniem wypisanym na twarzy. Jaden chciał mnie uspokoić, ale nie potrafiłam, nie potrafiłam się teraz uspokoić. Kto by był spokojny w takiej samej sytułacji co ja jestem? Właśnie zaraz dowiem się, całej prawdy, którą powinnam wiedzieć, już dawno. 
- No dobrze, powiem ci..Jak poszłaś do pracy w wakacje, to nie było nas często w domu, ponieważ musieliśmy spłacać stare długi, które nie zostały jeszcze spłacone. Ale one rosły z odsetkami i nie wyrabialiśmy. No ale nie chcieliśmy brać twoich pieniedzy, które zarabiałaś na występach, więc dalej pracowaliśmy jak tylko potrafiliśmy. Jak pewnego dnia przyszłaś ucieszona do domu i powiedziałaś nam, że poznałaś kogoś i się zaprzyjaźniliście. Jak się spotykaliście to widziałam, jaka jesteś szczęśliwa że go poznałaś i nie chcieliśmy cię tymi długami zamartwiać.- urwała po chwili, żeby zaczerpnąć powietrza i zaczęła dalej opowiadać. -Minęło sporo czasu, a ty dalej każdą wolną chwile, spędzałaś z Jaden'em. Pewnego dnia, przyszłaś do mnie, uśmiechnięta od ucha do ucha i powiedziałaś że ty i Jaden zostaliście parą. Cieszyłam się twoim szczęściem, bo wiedziałam, jak na ciebie patrzy. Potem któregoś dnia dostałam list. Który był od komornika. W tym liście pisało, że jak nie spłacimy, to zabiorą nam dom, nie chciałam tego, nie chciałam, żebyś była nieszczęśliwa. Wtedy przyszedł jakiś pan, który przedstawił się jako Steven Bojsen. Powiedział, że jak popsuje wasz związek to zapłaci za nas wszystkie długi. Myślałam o tym bardzo długo i nie chciałam, żebyśmy wyjechali, więc się zgodziłam, myśląc, że wybaczysz mi to kiedyś. Upiłam się i zadzwoniłam do mamy Jadena mówiąc, że nie żyjesz, że zmarłaś w wypadku samochodowym. I że tylko Tata przeżył. A tobie powiedziałam, że on nie żyje, widziałam, jaki sprawiłam ci ból, ale nie mieliśmy wyjścia. Musiałam to zrobić, musiałam to zrobić dla nas.. Tak bardzo cię kochanie przepraszam. -powiedziała zaciskając powieki, żeby nie zacząć płakać. Nie mogłam uwierzyć własnym uszą. Moja własna matka, wymyśliła takie coś, żeby zapłacić długi. Poczułam, jak z moich oczu płyną łzy. Moja mama też płakała, ale teraz to mnie nie obchodziło. Ona mnie oszukała i okłamała za mocno, żebym jej to teraz wybaczyć, przez nią zmarnowałam sobie 2 lata na płakaniu i zamknęłam się przez to w sobie. Popatrzałam się na Jadena. Jego wyraz twarzy mówił, że jest zdziwiony, smutny, ale też szczęśliwy. Wstałam szybko z fotela i zaczęłam biec w stronę drzwi wyjściowych. Wybiegłam ba zewnątrz trzaskając drzwiami. Obraz miałam rozmazany, ale mnie to nie obchodziło. Biegłam przed siebie, nie patrząc czy ktoś za mną biegnie czy nie. Biegłam w miejsce, gdzie poznałam wszystkich. Na boisko. Od tamtego czasu tam chodziliśmy, ale od 2 miesięcy nie byliśmy tam razem. Usiadłam na ławkę i skuliłam nogi i zaczęłam płakać. Po krótkiej chwili, poczułam, że ktoś siada koło mnie. Odwróciłam się w tamtą stronę i ujrzałam Jadena, patrzącego się na mnie. U niego też ujrzałam ból w oczach. Bez chwili namysłu, przytuliłam się do niego a on odwzajemnił uścisk. Brakowało mi go, wiedziałam że był tu cały czas, ale w tedy nie wiedziałam, że to Jaden, mój Jaden. Zaczęłam łkać i nie mogłam przestać.
- Ciii kochanie, nie płacz, nie lubię jak płaczesz.- powiedział, całując mnie w czoło. Tego własnie mi brakowało. Przestałam płakać. Siedzieliśmy w niezręcznej ciszy, więc chciałam ją przerwać.
 - Jaden?- spytałam, podnosząc na niego wzrok.
- Tak?- spytał.
- Czy dalej mnie kochasz?- spytałam, nie pewnie. Bałam się tej odpowiedzi. Po krótkiej ciszy odpowiedział.
- Tak i nigdy nie przestałem cię kochać, nawet jak myślałem, że nie żyjesz i tak cię dalej kochałem. Teraz też, jak poznałem cię na boisku, poczułem coś do ciebie. Martwiłem się cały czas o ciebie. Jak dowiedziałem się, że jesteś w szpitalu, zrobiło mi się czarno przed oczami, bo nie chciałem stracić drugiej ważnej mi osoby. Przychodziłem do ciebie prawie codziennie i jak się obudziłaś to kamień spadł mi z serca, że się obudziłaś. Nie mogłam uwierzyć, że Jaden mnie dalej kocha i że się o mnie martwił. Zarumieniłam się słysząc to wszystko. Jaden złapał za mój podbródek i pocałował mnie. Odwzajemniłam go od razu. Brakowało mi jego bliskości. Kiedy skączyliśmy się całować. Przytuliliśmy się do siebie.
- Nie chcę wracać do domu, po tym co się dowiedziałam.- powiedziałam smutna.- Możesz spać u mnie, jak za dawnych dobrych lat....
---------------------------------
Hej i czołem kluski z rosołem XD przepraszam że przez tak długo nie bylo rozdziału :/ ale nie miałam weny żeby pisać .. Myśle jak bede powoli pisac moze wróci z duża siła :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz